Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 20.05.2004 08:55

W Stanach sesja skończyła się małymi zmianami głównych indeksów. DJIA i

SP500 straciły po 0,3%, a Nasdaq tyle zyskał. Taka zmiana nie byłaby niczym

nadzwyczajnym i pewnie nikt na nią nie zwróciłby uwagi, gdyby nie fakt że

dwie godziny przed zamknięciem rynek był znacznie wyżej. Dow w ciągu tych

dwóch godzin stracił 130 pkt. Takie końcówki pozostawiają graczy w kiepskich

Reklama
Reklama

nastrojach. Potwierdzają to spadki na giełdach azjatyckich. Można oczekiwać,

że i początek notowań w Europie nie będzie zbyt dobry.

Za przyczynę słabości rynku podaje się powody znane już od dłuższego czasu i

ciągle wałkowane w komentarzach. Aż dziw bierze, że do tej pory nie zostały

one zdyskontowane. W końcu rynek amerykański uchodzi za najbardziej

efektywny. Jest też inne rozwiązanie, że podawane w komentarzach powody

Reklama
Reklama

zmian cen po prostu nimi nie są. Trudno mieć pretensje do analityków, że

starają znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla zachowania rynku. Problem w

tym, że nie zawsze da się to zrobić. Inwestorzy żądają informacji

"dlaczego?" wierząc, że każdy ruch cen jest zdeterminowany jakąś racjonalną

przyczyną. Wierzą, że tak jest, bo przecież na tym opierają swoje decyzje.

Rynek to jednak nie jest tylko masa ludzi, którzy automatycznie składają

Reklama
Reklama

zlecenia po nadejściu takiej czy innej informacji. Tu ogromną rolę odgrywają

także emocje, a te w przypadku tłumu już jest bardzo ciężko zracjonalizować.

Czy to znaczy, że faktycznie rynek porusza się samopas? Są tacy, co tak

sądzą. Ja nie wierzę w zupełny chaos rynku. Myślę, że poszczególne

informacje znajdują swoje odzwierciedlenie w cenach. problem w tym, że

Reklama
Reklama

czynnik chaosu, czy też jak kto woli czynnik szumu rynkowego istnieje. Nie

ma sensu pochylać się z uwagą nad każdym ruchem rynku i starać się go

"rozszyfrować". Więcej wniosków można wyciągnąć spoglądając z odległości.

Wtedy obraz jest bardziej klarowny. Skupianie się na szczegółach może

sprawić, że nie zobaczymy całości.

Reklama
Reklama

Obecnie obserwowana jest walka indeksu SP500 na poziomie średniej z 200

sesji SP500_d.gif To dla techników jest teraz najważniejszy element

układanki. To, że rynek przez chwilę rośnie, czy spada ma mniejsze

znaczenie, a już na pewno niewiele sensu mają próby wyjaśnienia każdego

ruchu, który się pojawił w ramach tej walki nad średnią. Czy wczorajszy

Reklama
Reklama

spadek to wynik strachu przez wysokimi cenami ropy naftowej, której ceny

ponownie znalazły się nad poziomem 40 dolarów za baryłkę? Tylko, że o

wysokich cenach ropy wiemy do dawna. Czy dobre wyniki HP czy Applied

Materials nie były wczoraj ważniejsze od tego? W końcu znaczenie informacji

jest odwrotnie proporcjonalne do czasu trwającego od chwili jej publikacji.

Trochę się zapędziłem z tymi wywodami. Dla nas i tak najważniejszym faktem z

tego jest to, że po słabej końcówce w Stanach i po słabych notowaniach w

Azji początek w Europie nie może być inny niż słaby. To na pewno skomplikuje

sytuację naszych byków. Wczorajszy odwrót w okolicy oporu w postaci luki

bessy nie był dobrym znakiem. Dziś jest szansa na poprawę. Wystarczy obronić

rynek przez mocnym spadkiem na początku sesji, by nastroje się poprawiły.

Czy jednak znajdą się chętni, by to uczynić? Mimo, że mamy czwartek, sesja

nie musi skończyć się spadkiem. Każda seria ma swój koniec. Kontrakty.gif

Indeks.gif Dziś dla urozmaicenia podane zostaną dane makro. O 14:30 mamy w

planie publikację cotygodniowego raportu o liczbie nowych wniosków o zasiłek

dla bezrobotnych, a o 16 podany zostanie indeks wskaźników wyprzedzających

oraz nasza dynamika produkcji przemysłowej. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama