W ten bowiem sposób kontrakty weszły w obręb silnego oporu, co poprawiło pozycję popytu przed testem górnej granicy. Przesądzanie przebicia jest jeszcze przedwczesne, niemniej jednak takie próby w najbliższych dniach są prawdopodobne. Już na otwarciu byki postarały się o przełamanie powyższej granicy, a próba obrony nie była wystarczająco zdecydowana. W rezultacie kurs szybko ruszył do góry i kilkanaście minut po rozpoczęciu kasowego dotarł do poziomu 1710 pkt. Tuż powyżej znajdowało się maksimum intraday z czwartku i to właśnie ono stało się wystarczającą zaporą dla dalszej zwyżki. Kiedy indeks wyraźnie cofnął się przy ważnym oporze kontrakty podążyły w ślad za nim. Po niecałej godzinie rynek zszedł na krótko poniżej otwarcia i przełamanego rano oporu, ale nie dało to pretekstu do mocniejszej wyprzedaży. Po skutecznym zatrzymaniu spadku zaczęło się odrabiane strat, które miało postać powolnego ruchu wzrostowego trwającego przez resztę dnia. Nieco poniżej porannego szczytu zwyżka wyhamowała, ale odreagowanie jakie miało miejsce w końcówce też nie było zbyt mocne. W rezultacie na zamknięciu udało się zdobytą wcześniej barierę podażową utrzymać.

Najniższy od połowy marca wolumen i niewielki zakres wahań potwierdzają, że na rynku zapanowało wyczekiwanie. Jedynym praktycznie ciekawszym elementem wczorajszej sesji było wejście na zamknięciu w obręb luki bessy z 10 maja w przedziale 1698-1716 pkt. Dzięki temu wzrosły szanse na kolejne testy górnej granicy, za czym przemawia również zachowanie niektórych wskaźników, jak MACD czy ROC. Oba one pną się coraz wyżej nad liniami sygnału. Przesłanki te powinny wystarczyć jako zapowiedź prób sforsowania oporu, ale na ich podstawie nie można jeszcze przesądzać powodzenia testu. Warto bowiem zwrócić uwagę, że górny poziom luki wzmacnia równie silna bariera jaką jest 38.2% zniesienia krótkoterminowej fali spadkowej, a tuż powyżej, bo na 1720 pkt. znajduje się pokonane dno z 22 marca. Niektóre z szybkich oscylatorów weszły już do stref wykupienia, co także zwiększa podatność rynku na korektę. Przestrzeń dla dalszych wzrostów nie jest więc już zbyt duża i dopiero po przełamaniu powyższych ograniczeń można będzie liczyć na wyraźniejszą poprawę. Niewykluczone jednak, że obecny układ jest zapowiedzią stabilizacji w perspektywie kolejnych kilku sesji. Pierwszym wsparciem może być już strefa 1681-1685 pkt., a dalej linia łącząca dna z 17 i 25 maja obecnie na 1660 pkt. Zwłaszcza ostatnie z nich powinno być wkrótce wystarczającą zaporą dla ruchów spadkowych. Dzisiejsza sesja też zapowiada się względnie spokojnie. W początkowej fazie podaż może nawet starać się sprowadzić kurs znów poniżej oporu, ale tuż poniżej spadek powinien zostać zatrzymany i przejść w lekką stabilizację.