musi bardzo pozytywnie zaskoczyć rynek, najlepiej prognozą, by wywołać
wzrosty na indeksach. Do tych publikacji dojdzie jeszcze mocno wypełniony
kalendarz danych makroekonomicznych. Dzisiaj na wokandzie seria bilansów, od
amerykańskiego handlowego za maj (14:30 patrz na rynek walutowy wtedy, bo
jeśli będzie reakcja indeksów, to właśnie zainicjowana przez
umocnienie/osłabienie dolara) i budżetowego (o 20:00) w czerwcu począwszy,
na polskim płatniczym (16:00) za maj kończąc. Przy polskich danych kluczem
do interpretacji będą dane o imporcie i eksporcie, które rzucą nieco więcej
światła na gospodarkę po 1 maja. Przy tych danych reakcja rynku jest jednak
najwcześniej na kolejnej sesji.
Górą, dół ? Nie ma jednoznacznego kierunku. Wczorajsze zachowanie rynku było
mocno rozczarowujące i zapewne byki teraz dwa razy się zastanowią, zanim
znowu rozpocznie się próba szarpnięcia rynkiem w górę. Wzrosty w USA też był
trochę sztuczny, więc impulsem raczej nie będzie. Z kolei drugi obóz (byków)
patrzy tylko na odbicie w końcówce USA, oraz żyje nadzieją, że analogicznie
do wczorajszej sesji mamy bazę na dużych minusach (-12 pkt.) co znowu w
dowolnym momencie może wywołać rajd w górę, choćby tylko na samych
kontraktach. Wystarczą dobre nastroje - tak jak na wczorajszej sesji w
pierwszej godzinie. Obiektywnie patrząc nie ma jasnych sygnał