Podaż rozprawiła się bowiem zdecydowanie nie tylko z tą barierą, ale też kilkoma innymi i obecnie ma otwartą teraz drogę do minimów z maja i czerwca w strefie 1627-1632 pkt. Otwarcie wypadło na symbolicznym plusie, ale bliskość powyższego wsparcia nie sprowokowała popytu do większej aktywności. Ograniczał się on bowiem do obrony tej bariery, a już pierwszy z oporów na wysokości 1679 pkt. stanowił dla niego zbyt duże wyzwanie. W rezultacie przez pierwsze dwie godziny panowała względna stabilizacja w przedziale 1673-1679 pkt. Jeszcze przed południem niedźwiedzie wykorzystały to niezdecydowanie doprowadzając do kolejnego testu dolnej granicy, który skończył się przebiciem. Dało to początek zdecydowanej fali spadkowej, którą wzmocniło pogorszenie nastrojów w Eurolandzie po słabszych wynikach i prognozach Nokii. Bez większych kłopotów kurs poradził sobie z kolejnymi ważnymi wsparciami na 1666 pkt. i 1657 pkt. Po poruszeniu ostatniego z nich doszło wprawdzie do odbicia, które przyniosło powrót powyżej, jednak wzrost był mizerny i szybko przeszedł w stabilizację. Na godzinę przez końcem miała miejsce próba podciągnięcia kursu, ale spotkała się ona ze zdecydowaną reakcją podaży. Nie tylko wcześniejsze odreagowanie zostało w całości zniesione, ale też na zamknięciu rynek wyznaczył nowe minimum.

Czarna świeca na wykresie potwierdza dominującą pozycję podaży i nie daje zbytnich szans na wyraźniejszą poprawę w najbliższym czasie. Negatywnym sygnałem jest zwłaszcza pokonanie kilku kolejnych wsparć, w tym istotnego poziomu 1673 pkt. Na tej wysokości znajdowało się bowiem 61.8% zniesienia czerwcowej fali zwyżkowej i sforsowanie otwiera drogę do dołków z maja i czerwca w strefie 1627-1632 pkt. Rynek jest wprawdzie wyprzedany, co potwierdza coraz więcej szybkich wskaźników, ale ewentualne odbicie należy w obecnych warunkach traktować jedynie jako korektę spadków. Pierwszym oporem będzie przedział 1673-1679 pkt. i już w tym rejonie popyt może mieć problemy. Trudno więc liczyć, że wkrótce upora się on ze znacznie silniejszymi barierami, jak choćby linią kwietniowych spadków obecnie na poziomie 1696 pkt., czy luką bessy w obrębie 1700-1706 pkt. Bez tego z kolei nie ma co liczyć na sygnały sugerujące trwalszą poprawę. Za korekcyjnym charakterem odbicia, a zarazem możliwym dalszym osłabieniem przemawiają też MACD i ROC osuwające się w dół poniżej linii sygnału, czy też układ DMI. Popyt nie ma w tej sytuacji powodów do optymizmu i niewiele wskazuje, że dostarczy ich dzisiejsza sesja. Możliwe jest wprawdzie, zwłaszcza w początkowej fazie lekkie odreagowanie spadków, ale w trakcie dnia podaż powinna doprowadzić do konsolidacji. Później może wyraźniej przejąć inicjatywę, co może skutkować osłabieniem.