przypominać, że rynki czekały na wiadomość o wypłacie dywidendy od
przynajmniej dwóch kwartałów. Co więc było impulsem do przeceny, skoro niby
wszystkie informacje takie dobre ? Nie, tym razem nie ropa. Znacie Państwo
taką spółkę z sektora biotech - Invitrogen ? Albo producent oprogramowania
Mercury Interactive ? Pewnie Imclone Systems już prędzej. Te spółki bardzo
mocno rozczarowały, zarówno wynikami, jak i prognozami. No i co ? Czy ktoś
uwierzyłby przed sesją, że przeciwstawi się to Greenspanowi, Microsoftowi,
wynikom JP Morgan i całej reszcie ? Ja bym nie uwierzył, gdybym nie widział
zachowania rynku w zeszłym tygodniu i skali optymizmu pomimo spadków.
Wczorajsze zachowanie to dobry przykład, że czasami "wytłumaczenie"
zachowania rynku wcale nie jest takie "oczywiste", bo nie zawsze wynika
tylko z informacji napływających na rynek jedynie danego dnia. To zawsze
nieco szerszy kontekst, o czym często serwisy zapominają, koncentrując się
głównie na informacjach z danego konkretnego dnia.
Zobaczmy wykresy - Nasdaq zamknięcie na minimach, ale to wszystko nie jest
jeszcze jakąś rewolucją. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif Prawdziwą rewolucją
może być dopiero kolejny, np. dzisiejszy spadek indeksów. Każde minusy to
dla S&P500 naruszenie średniej 200 sesyjnej SK200.gif W czasie sesji to
jeszcze nie problem (jak w maju), ale gdyby czerwono było też na zamknięcie
notowań, to zacznie się już ytelników
właśnie z www prosiła o opinię w temacie "drugiego półrocza roku
wyborczego". W lipcu coraz więcej serwisów w USA zaczęło namawiać z powodu
tego schematu do kupna. Ze skutkiem fatalnym jak widać po wykresach.
Zobaczmy więc czy to mit analogiczny do letniej hossy. Moim zdaniem to
właśnie takie myślenie życzeniowe, choć fakt faktem, że gdy weźmie się
średnie zachowanie Dow Jones od początku XX wieku, to od lipca zaczyna się
regularna hossa. Zobaczmy dlaczego. Gdy ograniczymy okres tylko DO 1940 r. w
9 na 10 przypadków drugie półrocze roku wyborczego skończyło się wzrostem aż
13,1%, co jest faktycznie imponującym wynikiem. Ale gdy weźmiemy ten sam
schemat OD roku 1940 do teraz, to okazuje się, że spośród 16 przypadków
wzrosty miały miejsce w 11, a średni wzrost wynosi 3,2%. Czy można na tej
podstawie mówić o korzystnym dla akcji okresie ? Niby tak, bo wzrost 3,2%
każdego cieszy, ale historyczna roczna średnia dla indeksu Dow Jones to
około 10,5%. Okazuje się więc, że "prezydenckie" 6,4% w ujęciu rocznym (3,2%
w drugim półroczu) jest wprost fatalnym wynikiem. Zupełnie subiektywne jest
natomiast wybranie okresu dla którego liczymy ten schemat. Analogie powinny
być chyba bliższe do drugiej połowy XX wieku, niż do jego początków.
Tyle w tym temacie i czas wrócić do bardziej przyziemnych problemów. Nasz
rynek nie może na otwarcie zareagować inaczej jak spadkiem w reakcji na
przecenę w USA. Podobnie na otwarcie zaczerwieni się zapewne cały Euroland.
Posesyjne wyniki w USA mają neutralny wydźwięk (NQ -1 SP +1) więc nawet się
w nie nie zagłębiam, bo nic to nie zmienia. Nie zmienia (na razie) też
oczywiście nic zmiana na stanowisku ministra finansów. Rynki za to mogą
zareagować na (ujawnienie) rekomendację Merrill Lynch, który podniósł ocenę
TPS ze sprzedaj do neutralnej. Analitycy są przekonani, że spółka pokaże
dobre wyniki za drugi kwartał głównie dzięki swej spółce zależnej -
Centertelowi. Tak jak Microsoft mimo wszystko nie dał rady powstrzymać
niedźwiedzi, tak tutaj należy oczekiwać, że jedynie zmniejszy to napór
podaży, a nie samo w sobie zapewni wzrosty.
Z innych informacji to ZUS przekazuje dziś 128 mln do OFE, co jest kwotą
neutralną i nie budzi na rynku żadnych emocji. W kalendarzu oczywiście dalej
publikacje wyników spółek w USA (u nas od końca lipca, a tak naprawdę sezon
publikacji to pierwsza połowa sierpnia) oraz mało ważne dane makro. O 11 w
strefie euro dane o wynikach handlu zagranicznego w maju, w USA tradycyjnie
o 14:30 zasiłki, posiedzenie EBC dzisiaj bez decyzji o stopach procentowych,
a na deser wszystko przyprawione wskaźnikami wyprzedzającymi koniunktury -
LEI w USA o 16:00 - też bez znaczenia bo większość składników indeksu znana
już wcześniej. Ogólnie na dzisiaj trzeba powiedzieć tak - zaczniemy w
kiepskich nastrojach i po wczorajszym ataku dzisiaj rynek będzie się bronić.
A konkretnie bronić będzie luki hossy Kontrakty.gif Indeks.gif Jeśli bykom
uda się utrzymać te poziomy, a nawet wręcz na przykład nie dopuścić do
zejścia pod wczorajsze minima, to świadczyć to będzie o dużej sile rynku i
paradoksalnie ta słabość w USA wzmocni tylko optymizm na GPW. Na razie
jednak bardziej bałbym się podaży atakującej lukę hossy, niż popytu
walczącego o nowe szczyty. Ale rozstrzygnięcie dopiero po stylu flirtowania
z luką. MP