Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 22.07.2004 08:50

By "wytłumaczyć" wczorajsze zachowanie inwestorów, nie można patrzeć na

wiadomości jakie napłynęły na rynek, ale trzeba sobie przypomnieć zachowanie

indeksów choćby w poprzednim tygodniu. Sam zostałem w zeszłym tygodniu

dwukrotnie zaskoczony fatalną reakcją rynku, choć byki miały bardzo silne

argumenty, by spróbować choćby odbicia. Ta słabość rynku pasowała do

Reklama
Reklama

optymizmu, jaki pomimo mocnych spadków gościł na parkiecie - choćby tylko

przypomnę mocno optymistyczną ankietę Investors Intelligence, czy opisywany

czasami przeze mnie Hulbert Stock Newsletter Sentiment Index. Im większy

spadek, tym optymizm był większy - mocno niedźwiedzia dywergencja.

Wczorajsza sesja była właśnie wypadkową tego optymizmu i ostatniego

fatalnego zachowania indeksów, a że ujawniło się to wszystko w najmniej

Reklama
Reklama

oczekiwanym przez byki momencie, to tylko zdynamizowało to wyprzedaż. Po tej

sesji zapewne wiele byków rzuci biały ręcznik na parkiet. Jeszcze tylko

naruszenie wsparć i wystraszenie umownej "większości" a rynek gotowy będzie

do przerwania spadków. To oczywiście na razie tylko moje założenie i nie

można zapominać, że tak jak zasięg zeszłorocznej hossy przekroczył

oczekiwania, co w dużej mierze zasługą rekordowo niskich stóp procentowych,

Reklama
Reklama

tak samo nie można wykluczać, że rozpoczęte podwyżki stóp rozpoczęły

trwalszy odpływ (za wcześnie o parę miesięcy) z rynku akcji. Obojętne przy

tym, czy te pieniądze popłyną na obligacje, czy wypłyną z USA (ostatnie dane

pokazujące 7 miesięczne minimum napływu zagranicznego kapitału do USA raczej

sugeruje to drugie).

Reklama
Reklama

No ale wróćmy do wczorajszej sesji. Greenspan rynków niczym nie zaskoczył i

dalej próbował optymistycznym scenariuszem dla gospodarki poprawić rynkowe

nastroje. W skrócie - "amerykańska gospodarka weszła w fazę stabilnego

wzrostu, który generuje presję cenową, jednak nie w stopniu zagrażającym

gospodarce.". Bykom teoretycznie pomagała też cała seria raportów i

Reklama
Reklama

wiadomości z największych spółek. Choć te najważniejsze po opublikowaniu

rezultatów za II kwartał zakończyły sesję na plusie, to nie miało to

przełożenia na szerszy rynek. Oczywiście oprócz samego otwarcia notowań.

Szczególnie zadziwiła sprawa Microsoftu, który z rana rozpalił byki do

czerwoności, a potem ten temat zaczął inwestorów nudzić, gdy media zaczęły

Reklama
Reklama

przypominać, że rynki czekały na wiadomość o wypłacie dywidendy od

przynajmniej dwóch kwartałów. Co więc było impulsem do przeceny, skoro niby

wszystkie informacje takie dobre ? Nie, tym razem nie ropa. Znacie Państwo

taką spółkę z sektora biotech - Invitrogen ? Albo producent oprogramowania

Mercury Interactive ? Pewnie Imclone Systems już prędzej. Te spółki bardzo

mocno rozczarowały, zarówno wynikami, jak i prognozami. No i co ? Czy ktoś

uwierzyłby przed sesją, że przeciwstawi się to Greenspanowi, Microsoftowi,

wynikom JP Morgan i całej reszcie ? Ja bym nie uwierzył, gdybym nie widział

zachowania rynku w zeszłym tygodniu i skali optymizmu pomimo spadków.

Wczorajsze zachowanie to dobry przykład, że czasami "wytłumaczenie"

zachowania rynku wcale nie jest takie "oczywiste", bo nie zawsze wynika

tylko z informacji napływających na rynek jedynie danego dnia. To zawsze

nieco szerszy kontekst, o czym często serwisy zapominają, koncentrując się

głównie na informacjach z danego konkretnego dnia.

Zobaczmy wykresy - Nasdaq zamknięcie na minimach, ale to wszystko nie jest

jeszcze jakąś rewolucją. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif Prawdziwą rewolucją

może być dopiero kolejny, np. dzisiejszy spadek indeksów. Każde minusy to

dla S&P500 naruszenie średniej 200 sesyjnej SK200.gif W czasie sesji to

jeszcze nie problem (jak w maju), ale gdyby czerwono było też na zamknięcie

notowań, to zacznie się już ytelników

właśnie z www prosiła o opinię w temacie "drugiego półrocza roku

wyborczego". W lipcu coraz więcej serwisów w USA zaczęło namawiać z powodu

tego schematu do kupna. Ze skutkiem fatalnym jak widać po wykresach.

Zobaczmy więc czy to mit analogiczny do letniej hossy. Moim zdaniem to

właśnie takie myślenie życzeniowe, choć fakt faktem, że gdy weźmie się

średnie zachowanie Dow Jones od początku XX wieku, to od lipca zaczyna się

regularna hossa. Zobaczmy dlaczego. Gdy ograniczymy okres tylko DO 1940 r. w

9 na 10 przypadków drugie półrocze roku wyborczego skończyło się wzrostem aż

13,1%, co jest faktycznie imponującym wynikiem. Ale gdy weźmiemy ten sam

schemat OD roku 1940 do teraz, to okazuje się, że spośród 16 przypadków

wzrosty miały miejsce w 11, a średni wzrost wynosi 3,2%. Czy można na tej

podstawie mówić o korzystnym dla akcji okresie ? Niby tak, bo wzrost 3,2%

każdego cieszy, ale historyczna roczna średnia dla indeksu Dow Jones to

około 10,5%. Okazuje się więc, że "prezydenckie" 6,4% w ujęciu rocznym (3,2%

w drugim półroczu) jest wprost fatalnym wynikiem. Zupełnie subiektywne jest

natomiast wybranie okresu dla którego liczymy ten schemat. Analogie powinny

być chyba bliższe do drugiej połowy XX wieku, niż do jego początków.

Tyle w tym temacie i czas wrócić do bardziej przyziemnych problemów. Nasz

rynek nie może na otwarcie zareagować inaczej jak spadkiem w reakcji na

przecenę w USA. Podobnie na otwarcie zaczerwieni się zapewne cały Euroland.

Posesyjne wyniki w USA mają neutralny wydźwięk (NQ -1 SP +1) więc nawet się

w nie nie zagłębiam, bo nic to nie zmienia. Nie zmienia (na razie) też

oczywiście nic zmiana na stanowisku ministra finansów. Rynki za to mogą

zareagować na (ujawnienie) rekomendację Merrill Lynch, który podniósł ocenę

TPS ze sprzedaj do neutralnej. Analitycy są przekonani, że spółka pokaże

dobre wyniki za drugi kwartał głównie dzięki swej spółce zależnej -

Centertelowi. Tak jak Microsoft mimo wszystko nie dał rady powstrzymać

niedźwiedzi, tak tutaj należy oczekiwać, że jedynie zmniejszy to napór

podaży, a nie samo w sobie zapewni wzrosty.

Z innych informacji to ZUS przekazuje dziś 128 mln do OFE, co jest kwotą

neutralną i nie budzi na rynku żadnych emocji. W kalendarzu oczywiście dalej

publikacje wyników spółek w USA (u nas od końca lipca, a tak naprawdę sezon

publikacji to pierwsza połowa sierpnia) oraz mało ważne dane makro. O 11 w

strefie euro dane o wynikach handlu zagranicznego w maju, w USA tradycyjnie

o 14:30 zasiłki, posiedzenie EBC dzisiaj bez decyzji o stopach procentowych,

a na deser wszystko przyprawione wskaźnikami wyprzedzającymi koniunktury -

LEI w USA o 16:00 - też bez znaczenia bo większość składników indeksu znana

już wcześniej. Ogólnie na dzisiaj trzeba powiedzieć tak - zaczniemy w

kiepskich nastrojach i po wczorajszym ataku dzisiaj rynek będzie się bronić.

A konkretnie bronić będzie luki hossy Kontrakty.gif Indeks.gif Jeśli bykom

uda się utrzymać te poziomy, a nawet wręcz na przykład nie dopuścić do

zejścia pod wczorajsze minima, to świadczyć to będzie o dużej sile rynku i

paradoksalnie ta słabość w USA wzmocni tylko optymizm na GPW. Na razie

jednak bardziej bałbym się podaży atakującej lukę hossy, niż popytu

walczącego o nowe szczyty. Ale rozstrzygnięcie dopiero po stylu flirtowania

z luką. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama