Mocny spadek przyniósł nie tylko wybicie dołem z kilkudniowej stabilizacji, ale też sforsowanie istotnych wsparć pogarszając tym samym sytuację. Perspektywy na kolejne dni nie są obiecujące dla popytu, któremu ciężko będzie znaleźć argumenty dla większej aktywności. Pomimo wzrostowego początku i podejścia w pierwszych minutach do oporu na 1700 pkt. nie zdołał on nawet naruszony. Skutkiem tego było osłabienie, którego nie przerwało rozpoczęcie kasowego, choć indeks poruszał się bez wyraźniejszego kierunku. Pierwszym wsparciem stało się poprzednie zamkniecie na 1686 pkt., ale ruch wzrostowy jaki zaczął się tuż powyżej był jedynie korektą spadku. Po jej zatrzymaniu niedźwiedzie przypuściły kolejny mocny atak, który przyniósł zejście na minusy i nowe minima. W południe atmosfera uspokoiła się w pobliżu wtorkowego dna na 1680 pkt. i zaczęło się wyczekiwanie na decyzję RPP. Nieco gorsza od większości oczekiwań informacja o podwyżce stóp o 25 pb. wywołała wprawdzie osłabienie, ale relatywnie niewielkie. Mocna przecena zaczęła się jednak kilkadziesiąt minut później, a katalizatorem dla niej były słabe dane makro w USA. Do tego doszła jeszcze dramatyczna sytuacja na rynkach rosyjskich i były to wystarczające argumenty dla podaży, która w końcówce przeważała już zdecydowanie. Efektem tego było najniższe od połowy lipca zamknięcie.
Sytuacja rynku uległa pogorszeniu i sugeruje możliwość dalszych spadków w najbliższym czasie. Jedną z negatywnych przesłanek jest wybicie dołem z kilkudniowej konsolidacji, której dolna granica znajdowała się na wysokości 1683 pkt. Jeszcze ważniejsze jest pokonanie, praktycznie bez obrony, kilku istotnych wsparć, w tym zwłaszcza powrót poniżej linii kwietniowych spadków. Sygnały te otwierają drogę dla głębszej przeceny, której celem w krótkim okresie mogą być dna z maja i czerwca w strefie 1627-1632 pkt. Zniżkę potwierdziła większość wskaźników, co także nie daje powodów do większego optymizmu. Najszybsze z nich są wprawdzie blisko stref wyprzedania, ale to nie powód by liczyć na wyraźniejsze odbicie. Fatalnie zachował się natomiast MACD, który nie tylko negatywnie zakończył test linii równowagi, ale znalazł się jednocześnie w poniżej średniej dając sygnał sprzedaży. ROC zwiększa tempo zniżki w obszarze ujemnym. Po drodze do wspomnianych minimów mamy jeszcze linię siedmiomiesięcznych wzrostów położoną aktualnie na 1649 pkt. W jej pobliżu możliwe jest lekkie odreagowanie, ale należałoby traktować je jako korektę spadków. Wystarczającą zaporą może być dla niej połowa wczorajszego korpusu na wysokości ok. 1678 pkt. W początkowej fazie dzisiejszej sesji uspokojeniu może pomóc niezła końcówka w USA, ale wpływu nie należy raczej przeceniać. W trakcie dnia należy liczyć się z osłabieniem i testem powyższego wsparcia. W tych okolicach sytuacja powinna się ustabilizować i możliwa jest lekka konsolidacja.