Kurs utknął pomiędzy położonymi stosunkowo blisko ograniczeniami i dopiero przebicie któregoś z nich przyniesie wyraźniejsze rozstrzygnięcia. Należy jednak liczyć się z tym, że dziś jeszcze się one nie pojawią, a sesja może upłynąć w podobnym stylu jak ostatnie. Czwartkowe wyhamowanie spadków w połączeniu z lekką poprawą na giełdach w USA skutkowały lekkim wzrostem na otwarciu. Choć popyt starał się pociągnąć rynek do góry, to jednak nie wykazał się przy tym zbytnią determinacją i już na poziomie 1672 pkt. wzrost został zatrzymany. Ponownie więc ważny opór na 1678 pkt. nie był mocniej zagrożony. W pierwszej fazie dnia panowała w efekcie spokojna konsolidacja. Wkrótce po rozpoczęciu kasowego kurs zaczął słabnąć i w południe dotarł do zamknięcia ze środy na 1659 pkt. Przy pierwszym teście wsparcie to zostało wybronione, co skutkowało trwającą prawie dwie godziny spokojną zwyżką. Rynek nie zdołał jednak przekroczyć granicy 1700 pkt. i tuż poniżej podaż przypuściła kolejny atak. Tym razem był on zdecydowanie mocniejszy i przyniósł nowe minimum na 1652 pkt. W końcówce byki zdołały się jednak pozbierać i doprowadziły do kolejnego odbicia. Znowu zaprowadziło ono rynek w pobliże wcześniejszych szczytów, ale na zamknięciu nie udało się ich przekroczyć.

Piątkowy lekki wzrost nie ma większego znaczenia i niewiele wniósł do obrazu rynku. Kurs pozostaje w pobliżu dotychczasowych minimów, a ostatnie świece potwierdzają panujące niezdecydowanie. W połączeniu z wyprzedaniem rynku taki stan przemawia lekko na korzyść korekcyjnego odbicia w najbliższych dniach, zwłaszcza że np. CCI już dał sygnał kupna. Nie można jednak liczyć na wzrost bez pokonania położonych stosunkowo blisko oporów. Najważniejszym z nich będzie wkrótce połowa korpusu ze środy na wysokości 1678 pkt. Popyt nie może się jednak jak na razie z nim uporać, a nawet mocniej go przetestować, co nie świadczy dobrze o jego potencjale. Zakładając pomimo to pozytywny scenariusz, można spodziewać się ruchu w okolice 1700-1702 pkt., gdzie znajduje się niewielka luka bessy z 22 lipca. W tych rejonach prawdopodobne jest jednak zatrzymanie odreagowania. Z drugiej natomiast strony kolejne minima w skali intraday świadczą, że podaż przymierza się do zepchnięcia rynku nieco niżej i wyczekuje jedynie na mocniejszy impuls. Jeśli więc w najbliższych dniach powyższy opór nie zostanie złamany może to być właśnie ten bodziec. Stosunkowo blisko, bo aktualnie na wysokości 1650 pkt. przebiega jeden z istotniejszych poziomów wsparcia pochodzący od linii siedmiomiesięcznego trendu wzrostowego. Niewykluczone więc, że to on będzie celem spadków i zostanie mocniej przetestowany w cenach zamknięcia. Dzisiejsza sesja nie zanosi się jednak na rozstrzygającą. Niewielką wskazówką będzie przebieg notowań w USA i przy braku konkretniejszych argumentów dla obu stron sesja może upływać w podobnym stylu co dwie poprzednie, czyli przy sporym niezdecydowaniu.