swoje odzwierciedlenie w notowaniach. Początek sesji nie musi być więc zły.
Tym bardziej, że w Azji dziś mamy wzrost, a kontrakty w Stanach nie notują
znacznych spadków.
Z technicznego punktu widzenia można przyjąć, że wczorajszy wzrost zanegował
sygnał sprzedaży w postaci wyjścia poza obszar kanału wzrostowego. Tym samym
rychłe zejście pod poziom dołka z połowy maja nie jest już tak prawdopodobne
i pewnie na ten fakt będziemy musieli poczekać nieco dłużej. Wcześniej
sądziłem, że stanie się to już w tym tygodniu, ale bierność podaży w
kluczowym momencie się zemściła. Popyt, mimo że nie duży, zdołał oddalić
ceny od poziomu wsparcia. Konsolidacja trwa więc nadal. Kontrakty.gif
Indeks.gif Ewentualny wzrost cen napotka spory opór w postaci ostatnich luk
bessy. KJ