Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 19.08.2004 09:01

Kolejny wzrost w USA za nami. Całkiem spory. Na tyle duży, że pojawiły się

pierwsze sygnały. Mowa o Nasdaq.gif Dzięki wczorajszej zwyżce zamknięta

została ostatnio wykreślona luka bessy. Amerykańskich inwestorów ucieszyła

wiadomość mocnego wyjścia indeksu Dow.gif nad poziom 10.000 pkt. Wzrost

SP500.gif zatrzymał się w okolicy średniej kroczącej z 200 sesji

Reklama
Reklama

SP500_sk.gif

Co ciekawe, wczorajszy wzrost miał miejsce w czasie, gdy cena ropy ponownie

rosła do nowych maksów. Widać więc, że rynek akcji powoli godzi się z faktem

wysokich cen tego surowca. Oczywiście, gdyby wczoraj ceny akcji spadły, to

wzrost cen ropy byłby tego "świetnym" wytłumaczeniem. Tym razem rynek

wyłamał się ze schematu. Wczorajszy dzień nie obfitował w ciekawe informacje

Reklama
Reklama

ze spółek. Oczywiście wiele oczu zwróconych było w stronę Google. Spółka

jeszcze przed otwarciem notowań podała informację o obniżeniu przedziału

cenowego emisji. Okazało się ostatecznie, że cena emisyjna została ustalona

na najniższym poziomie tego nowego przedziału. Nie jest więc to grubo ponad

100 dolarów za akcję, ale 85 dolarów. Wartość całej emisji osiągnęła poziom

1,66 mld dolarów, co i tak jest wielkością olbrzymią, jak na spółkę

Reklama
Reklama

internetową.

Dobre nastroje na wczorajszej sesji osiągnęły tak wysoki poziom, że zaszła

ciekawa sytuacja. Applied Materials zyskał 0,6% po opublikowaniu danych

zgodnych z oczekiwaniami i mimo braku wielkiego optymizmu w prognozach na

przyszły kwartał. Za dobre wyniki nagrodzony został Network Appliance. Zysk

Reklama
Reklama

spółki wzrósł o 73%, a cena wczoraj skoczyła o 13,3%.

Dla nas sesja w Stanach ma znaczenie o tyle, że zanotowano spory wzrost,

który będzie pomagał naszym bykom. Te potrzebują lekkiego wsparcia, pomimo

że w ostatnich dniach wpadło im trochę kasy. Wsparcie jest potrzebne ze

względu na wczorajszą publikacją polskiej dynamiki produkcji przemysłowej.

Reklama
Reklama

Oczekiwano, że będzie ona nieco mniejsza niż w czerwcu (15,8 r/r). Średnia

analityków oscylowała wokół 11%. Niestety faktyczne dane okazały się

znacznie słabsze. Lipcowa dynamika produkcji przemysłowej wyniosła jedynie

6% r/r. Trzeba pamiętać, że nasz rynek jest mniej wrażliwy na dane makro niż

to ma miejsce w Stanach. Reakcje nie są tak żywiołowe, ale w końcu znajdują

Reklama
Reklama

swoje odzwierciedlenie w notowaniach. Początek sesji nie musi być więc zły.

Tym bardziej, że w Azji dziś mamy wzrost, a kontrakty w Stanach nie notują

znacznych spadków.

Z technicznego punktu widzenia można przyjąć, że wczorajszy wzrost zanegował

sygnał sprzedaży w postaci wyjścia poza obszar kanału wzrostowego. Tym samym

rychłe zejście pod poziom dołka z połowy maja nie jest już tak prawdopodobne

i pewnie na ten fakt będziemy musieli poczekać nieco dłużej. Wcześniej

sądziłem, że stanie się to już w tym tygodniu, ale bierność podaży w

kluczowym momencie się zemściła. Popyt, mimo że nie duży, zdołał oddalić

ceny od poziomu wsparcia. Konsolidacja trwa więc nadal. Kontrakty.gif

Indeks.gif Ewentualny wzrost cen napotka spory opór w postaci ostatnich luk

bessy. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama