Nasz rynek potrafi zmieniać się gwałtownie w bardzo krótkim czasie. Nie
przypomina to kameleona, ale raczej zachowanie drapieżnika. Długo się czai i
usypia otoczenie, by później błyskawicznie zaatakować. Po chwili ponownie
nastaje cisza, a napastnik pozostaje niewidoczny. Ostatnio taki scenariusz
był właśnie wałkowany. Taka wojna zaczepna polegająca na kąsaniu przeciwnika