Nie tylko bowiem nie udało się, pomimo zaangażowania większych sił, sforsować kolejnego mocnego oporu, ale też obrona podaży była jednoznaczna. Nie są to wprawdzie sygnały wystarczające, by mówić o większym osłabieniu, ale dają powody do ostrożności. Pomimo spadkowego otwarcia popyt szybko przejął inicjatywę wyciągając rynek do góry. Już po półgodzinie przyniosło to wyjście na plus, a wzrosty indeksu po rozpoczęciu kasowego były dodatkowym impulsem dla obozu byków. Bez większych problemów kurs przedostał się ponad maksimum ze środy na 1784 pkt. Aktywniejsza podaż pojawiła się jednak przy znacznie mocniejszym oporze, jaki znajduje się na wysokości 1791 pkt. i tuż poniżej doszło do zatrzymania zwyżki. Po krótkim i niezbyt głębokim spadku zapanowała konsolidacja w strefie 1779-1785 pkt. Na dwie godziny przed końcem doszło jednak do wybicia górą, które dało pretekst dla kolejnego ataku na powyższy opór. Tym razem został on mocniej przetestowany, ale bez przebicia. Był to istotny moment sesji, gdyż popyt niespodziewanie cofnął się mocniej, co przyniosło wyraźniejszą przecenę. Zniosła ona praktycznie cały wcześniejszy wzrost i tylko dzięki odbiciu w końcówce i wyższemu zamknięciu notowania nie skończyły się na minusie.

Sesja nie zmienia zasadniczo sytuacji. Negatywnym elementem jest długi górny cień świecy i nieskuteczny test dolnego poziomu strefy 1791-1804 pkt. Znajdują się w niej mocne opory w postaci 61.8% zniesienia spadków z połowy kwietnia oraz luki bessy z 29 kwietnia. Może to wprawdzie zapowiadać przejściowe wyhamowanie wzrostów i lekką stabilizację, ale nie jest wystarczającym sygnałem by spodziewać się w wkrótce mocniejszego spadku. Ostatnio nie raz byki pokazały bowiem, że nawet w razie zawahania potrafią się przy istotnych oporach zmobilizować i z powodzeniem je zaatakować. Tym razem może więc być podobnie, zwłaszcza że większość przesłanek potwierdza ich dominującą pozycję. Jedną z nich pozytywny układ wskaźników nie niosący jak na razie większych zagrożeń. Dzienny MACD nadal rośnie zbliżając się do szczytów z lutego i kwietnia, a tygodniowy wszedł do strefy dodatniej. ROC stara się utrzymać w pobliżu szczytu miesięcznej zwyżki, ale tu pewne obawy budzi negatywna dywergencja. W ujęciu tygodniowym indykator pnie się natomiast mocno do góry. Należy więc wprawdzie liczyć się z tym, iż przy ważnym oporze walka może potrwać nieco dłużej, ale powyższy obraz przemawia raczej za przejściową konsolidacją niż mocniejszą przeceną. Dziś wsparciami będą poziomy 1771 pkt. i 1757 pkt., a w krótkim terminie najważniejsza jest granica 1738 pkt. Początek notowań może nie przynieść większych zmian, ale w tracie dnia może dojść do kolejnego testu oporu. Należy jednak oczekiwać, iż zwłaszcza w razie naruszenia podaż podejmie aktywniejszą walkę, co może skończyć się konsolidacją. W dalszej części nie należ wykluczać osłabienia, ale nie powinno być ono zbyt mocne.