Jest przynajmniej jeden taki dzień w miesiącu, gdzie wszystko
podporządkowane jest jednemu wydarzeniu. Wszyscy na to czekają, a gdy jest
już "po" wszyscy o tym rozprawiają przez kolejne dni. To to wydarzenie
ustawia nastroje, a więc i sam rynek na kilka dni. Czy słusznie? Tu można
podyskutować, ale chyba nie ma za bardzo sensu, bo z emocjami się nie