Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 18.10.2004 18:42

W czasie trwania dzisiejszej sesji zdążyłem ją już spisać na straty. Końcowa

przewaga podaży przydała jednak tej sesji pewnego znaczenia. Nie jest to

przełom, ale nie można koło niej przejść obojętnie. Obrót wprawdzie jest

mały, ale też nie może ujść uwadze fakt, że jego wartość zaczęła szybko

rosnąć w końcowej części sesji, gdy podaż przycisnęła. Wzrost aktywności

Reklama
Reklama

podaży w czasie spadków na razie nie pozwala na optymizm. Można

przypuszczać, że początek jutrzejszej sesji będzie równie mało

optymistyczny. Co do dalszej jej części można się już zastanawiać.

Początek naszych notowań dokonał się na plusie. To był wynik zarówno

oczekiwań na nieco większy od piątkowego wzrost cen oraz na dobrą piątkową

sesję w USA. Zapału bykom starczyło ledwie na 5 pkt. Okazało się, że poziom

Reklama
Reklama

otwarcia pozostał do końca sesji jej poziomem maksimum. Przez dłuższy czas

nie działo się nic ciekawego. W południe mieliśmy jedną próbę podniesienia

kursów, ale nie przyniosła ona efektu. Została ona przeprowadzona na rynku

terminowym przy zupełnej obojętności na nią rynku kasowego. Późniejszy

przebieg notowań można uznać za konsekwencję tej nieudanej próby. Pokazała

ona, że jednak popyt nie jest w stanie dziś powalczyć. Podaż poczuła się

Reklama
Reklama

pewniej, co szybko przełożyło się na spadkową końcówkę sesji.

Co dalej? Przebieg dzisiejszej sesji sugeruje, że i jutro co najmniej

pierwsza połowa sesji także będzie słabsza. Popyt pewnie będzie starać się

odbudować swoją pozycję. To jednak wymaga czasu. Czy już jutro przyjdzie nam

zbliżyć się do poziomu wsparcia w okolicach 1740 pkt? Nie jest to

Reklama
Reklama

wykluczone. Kontrakty01.gif Indeks01.gif Rzućmy okiem na wykres kontraktów.

Właśnie w okolicach 1740 pkt przebiega zniesienia 50% poprzedniego wzrostu.

Co ciekawe, analogiczny poziom na indeksie został już osiągnięty. Skala

spadku sugeruje, że ma się on ku końcowi. Powoli można oczekiwać wzrostu

cen. Sprawą otwartą pozostaje, jaki charakter będzie miał ten wzrost.

Reklama
Reklama

Teoretycznie obecny spadek nie był na tyle głęboki, by zakończyć trend

wzrostowy, czyli wzrost może być początkiem kolejnej fali trendu. Czy tak

faktycznie przyjmiemy zależy od tego, jak będzie sobie radzić popyt. Nie

wybiegajmy za nadto do przodu. Zanim przyjdzie nam badać styl wzrostu, musi

zakończyć się spadek. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama