Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 22.10.2004 09:47

Na wstępie przepraszam za opóźniony dzisiaj komentarz. Wypadek przy pracy.

Jeśli chodzi o sesję w USA to każda strona może powiedzieć, że miała wczoraj

racje. Ja po środowym zwrocie oczekiwałem kontynuacji odreagowania,

niezależnie od spływających na rynek wiadomości. Ograniczyło się to niestety

tylko do rynku technologicznego, gdzie Nasdaq zyskał 1,07%. Z drugiej strony

Reklama
Reklama

oczekujący spadku mieli za sprzymierzeńca Dow Jones, który stracił 0,21%.

Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif Takie zamieszanie na indeksach, niezależnie od

rozmiarów spadku i wzrostu, powoduje że wpływ na sesję w Eurolandzie jest

zawsze ograniczony.

Słabość Dow Jones to w dużej mierze zasługa spółki Caterpillar, która choć

przekroczyła prognozy podając 6 centów na akcje, to rozczarowała analityków

Reklama
Reklama

prognozą na kolejny kwartał. Do tego doszła słabość w sektorze

farmaceutycznym, gdzie liderem niedźwiedzi był ponownie Merck, i z takiej

mieszanki musiały wyjść minusy na indeksie "dinozaurów". A siła

technologicznych spółek ? Dwa argumenty. Dobre wyniki Ebay, oraz nadzieja.

Inwestorzy zagrali pod posesyjne publikacje, w których poznać mieli wyniki

między innymi Microsoft, Amazon, czy Google. Pozostałe informacje (od

Reklama
Reklama

rekomendacji począwszy, a na danych initial claims skończywszy) są tylko

usprawiedliwieniem tych nadziei i spekulacji (w których rynek Nasdaq się

specjalizuje).

A co po sesji ? Niestety - znowu mieszany obraz rynku, a to nie wskazuje

kierunku rynkom europejskim. Microsoft, najważniejsza po sesji spółka, podał

Reklama
Reklama

dobre wyniki, ale zabiegi księgowe dotyczące przydziału akcji (zamiast

opcji) pracownikom wyjątkowo rynkowi się nie spodobały. Do tego oczekiwano

nieco lepszych prognoz sprzedaży na kolejny kwartał. Karą był 1,7% spadek w

handlu posesyjnym. Wyniki Amazon rozczarowały zdecydowanie mocniej. Zabrakło

1 centa do 18 centów które prognozowali analitycy, a prognoza sprzedaży jest

Reklama
Reklama

w dolnym przedziale oczekiwań rynku. Reakcją był spadek prawie 9% w handlu

posesyjnym. Przeciwieństwem tego wszystkiego były akcje Google. Pierwszy

raport spółki zaskoczył rynek bardzo pozytywnie, choć nie obyło się bez

kontrowersji. Najpierw analitycy sądzili, że spółka zarobiła 45 centów, przy

oczekiwaniach 56 centów, co spowodowało wyprzedaż. Potem wliczając niektóre

Reklama
Reklama

koszty doliczyli się, że faktycznie jest to 64 centy i na koniec handlu

posesyjnego akcje rosły +8,4%. Trochę to wszystko uratowało nastroje i

kontrakty amerykańskie krążą teraz wokół zera.

Dzisiaj brak jakichkolwiek danych makro w USA. Męczymy się we własnym sosie,

co po ostatnich sesjach nie zachęca do gwałtowniejszych zmian. Brakuje

największych inwestorów, których uwaga skoncentrowała się na rynku

pierwotnym. Wczoraj poznaliśmy w końcu widełki cenowe PKO BP i niespodzianki

wielkiej nie ma. Oczekiwania rynku były podobne do ogłoszonego 17,5-20,5 a

jeśli chodzi o moją opinię, to taka cena jest atrakcyjna, nawet po górnym

limicie widełek. Widać wyraźnie, że ministerstwo trzyma się swojej strategii

i nie wyżyłowało ceny patrząc na skalę popytu, ale ustaliło ją na poziomach,

które zwiększają prawdopodobieństwo kilkuprocentowego zysku na pierwszych

sesjach. Prognoza na dzisiaj ? Po konsolidacji na ostatnich sesjach nie może

być inna jak oczekiwanie dalszego ruchu w bok. Sztuczne podciąganie rynku

nic tutaj nie zmieni. Dopóki fundusze nie wrócą na rynek, to ciężko

oczekiwać mocniejszego i trwałego ruchu. O 10:00 dane GUS o sprzedaży

detalicznej i bezrobociu za wrzesień. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama