Na słabym rynku, każda wręcz tylko wątpliwa (co pokazują zachodnie parkiety)
wiadomość jest bardzo wyolbrzymiana. Nasz rynek wybrał właśnie ten
pesymistyczny wariant i podaż ruszyła nie tylko na KGHM, ale na prawie
wszystkie pozostałe spółki.
Byki były bez szans, a obroty systematycznie rosły w czasie tego spadku. No
właśnie - obroty wyjątkowo przemawiają za niedźwiedziami. Po pierwsze,
dzisiaj wyraźnie było widać, że większa aktywność to tym razem nie umówione
transakcje dużych graczy, ale walka podaży z popytem. Ale to pominę, bo
niektórzy powiedzą, że to subiektywna ocena. Zobaczmy więc na analogiczne
sesje z tak dużym obrotem. 400 mln w WIG20 przekraczaliśmy ostatnio bardzo
rzadko. 13,12,8,5 października. Ta najwcześniejsza, to dokładnie szczyt na
WIG20. Kolejna (8 X) to testowanie luki hossy i największa czarna świeca od
sierpnia. Kolejna to zamknięcie luk i byczy dramat 12 października.
Następnego dnia doji, choć też czarne. No cóż - największe obroty zawsze na
spadkach i fatalnych sesjach ? Bardzo zły sygnał dla rynku.
Panikować ? Panika była już dzisiaj, więc po takiej wyprzedaży wydaje się,
że inwestorzy nie będą skorzy do gnębienia rynku także jutro. Szczególnie w
obliczu oferty PKO BP, która wpływa uspokajająco na rynek. Jednak takie
zachowanie, w połączeniu z rekordowym optymizmem opisywanym niedawno,
sugeruje zejście na nowe minima, a nie śladem BUX