Początek musiał być dobry. Przemawiały za tym dwa fakty. Wczorajsza,
wydawałoby się, wzrostowa sesja w Stanach zakończyła się na zero za sprawą
przypuszczeń, że wygra Kerry. Już po zamknięciu notowań okazało się, że
rzeczywiste poparcie dla demokraty jest znacznie mniejsze i faktycznie
wyniki dają przewagę Bushowi. To sprawiło, że wspomnianą końcówkę można było