Natomiast dolar przestał tracić wobec japońskiego jena. Po zdecydowanych spadkach USD/JPY, które sprowadziły kurs w okolice 103,00, aprecjacja japońskiej waluty zatrzymała się. Inwestorzy spodziewają się, że dalsze umocnienie jena może w końcu wywołać rzeczywiste interwencje walutowe a nie tylko komentarze ze strony Banku Japonii oraz tamtejszego ministerstwa finansów. Wydaje się jednak jedynie kwestią czasu, aby przy rosnącym kursie euro względem dolara, notowania USD/JPY ponownie zaatakowały poziom 103,00.
Kolejnym impulsem do wyprzedaży dolara za euro były informacje o tym, że Rosja nosi się z zamiarem zwiększenia wartości swoich rezerw walutowych trzymanych we wspólnej walucie. Takie zapowiedzi podnoszone są już nie po raz pierwszy i nie stwarzają dobrego klimatu dla dolara.
Dziś czeka nas cały szereg publikacji danych gospodarczy ze Stanów Zjednoczonych. Po pierwsze będą to dane o liczbie nowych bezrobotnych (publikacja przesunięta z czwartku). Rynek spodziewa się jej spadku do 332 tys. Następnie poznamy informacje o wartości zamówień na dobra trwałe oraz wartość wskaźnika nastrojów konsumentów - Michigan Sentyment. Rynek spodziewa się, ze zamówienia wzrosły w październiku o 1,2%. Przy nastrojach panujących obecnie na rynku można oczekiwać, że jeżeli dane z USA okażą się minimalnie gorsze od rynkowych oczekiwań to będziemy mieli do czynienia z kolejną falą wyprzedaży dolara.