Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 29.11.2004 07:40

Jeśli któryś z inwestorów nie wie jak interpretować piątkową sesję w

Stanach, to służę pomocą - oczywiście należy ją zupełnie zignorować.

Notowania były skrócone, a obrót był trzykrotnie mniejszy od regularnej

sesji. Wszyscy albo leczyli się po przejedzeniu indykiem, albo spędzali cały

dzień na tradycyjnych zakupach w "czarny piątek", który rozpoczyna

Reklama
Reklama

świąteczny sezon zakupów.

Właśnie z tego, tylko i wyłącznie psychologicznego powodu, rosły w piątek

kursy detalistów. O faktycznym popycie można było dowiedzieć się przecież

dopiero po weekendzie. Dane opublikowane przez National Retail Federation

wskazują niczym nie wyróżniający się świąteczny weekend. Zakupy zrobiło

około 86 mln Amerykanów wydając 22,8 mld dolarów, czyli 10% kwoty

Reklama
Reklama

prognozowanej na cały sezon świątecznych zakupów (średni klient wydał 265

dolarów). Nic zaskakującego. Tylko 10% ? Tak, i to dobrze pokazuje, że sam

"czarny piątek" jest bardziej wydarzeniem medialnym i napędzającym spiralę

zakupów, niż faktyczną kulminacją rajdu konsumentów na sklepy. Zresztą jak

mówi CEO wspomnianej NFR - "Sprzedawcy wiedzą, że świąteczny okres zakupów

nie jest sprintem. To maraton..... Czarny Piątek jest dopiero początkiem

Reklama
Reklama

miesięcznego biegu do mety".

Drugie wydarzenie wpływające na piątkowe notowania na rynkach to ujawniony

niedobór stali na rynku, co przełożyło się na wzrost koncernów hutniczych i

obawy niektórych analityków. Jednak po zamieszaniu na ropie, czy ostatnich

emocjach na rynku walutowym (wokół dolara), to trochę za mały kaliber, by te

Reklama
Reklama

informacje wpływały na cały rynek.

A skoro o rynku walutowym mowa to Chiny nie sprawiły w weekend niespodzianki

(uwolnienie juana o czym plotkował rynek) i inwestorzy odetchnęli z ulgą w

ostatnich 12 godzinach lekko umacniając dolara.

Zabraknie więc dzisiaj jakiś poważniejszych emocji .W USA rynki dopiero

Reklama
Reklama

przebudzą się późnym popołudniem ze świątecznego letargu, a publikacje

danych makro zaczynają się dopiero od jutra. Zapowiada się więc znowu bardzo

spokojna sesja zarówno u nas, jak i na rynkach Eurolandu. Tak przynajmniej

trzeba zakładać, choć również należy pamiętać, że po świątecznym tygodniu w

końcu powinni ujawnić się zagraniczni inwestorzy. To pozwoliłoby zobaczyć

Reklama
Reklama

prawdziwą kondycję rynku i szukać nowego trendu. Takiego sygnału jednak

wyprzedać nie można, a zdradzą go dopiero znacznie wyższe niż w ostatnich

dniach obroty. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama