Jen przestał się umacniać względem dolara głównie za sprawą obaw o interwencje walutowe oraz z racji gorszych od oczekiwań danych gospodarczych, jakie napłynęły z Japonii. Okazało się bowiem że w październiku wartość produkcji przemysłowej obniżyła się o 1,6%, podczas gdy analitycy spodziewali się jej niewielkiego wzrostu.
Podczas wczorajszej sesji inwestorzy zwrócili uwagę na wystąpienie szefa Europejskiego Banku Centralnego J. C. Tricheta. Nie zaskoczył on rynku podkreślając, że obserwowane ostatnio ruchy kursu euro są niepożądane. Powszechnie panujący sprzeciw polityków europejskich nie przekłada się jednak na zmianę sytuacji rynkowej. EUR/USD ciągle pozostaje w okolicach historycznych maksimów. Wśród inwestorów wiele mówi się o możliwości podjęcia skoordynowanych interwencji Banku Japonii oraz ECB przeciwko osłabiającemu się dolarowi. Wczoraj również przedstawiciel szwajcarskiego banku centralnego zapowiedział, że nadmierne umacnianie się CHF może skłonić SNB do interwencji.
Dziś poznamy szereg danych gospodarczych ze Stanów Zjednoczonych oraz z Eurolandu. Do najważniejszych należy zaliczyć wartość wskaźnika CPI konstruowanego dla państw dwunastki. Oczekuje się spadku CPI do 2,2%. O 14.30 poznamy rewizję danych o PKB ze Stanów Zjednoczonych. Można się spodziewać, że w III kw. tego roku wzrost gospodarczy osiągnął tam 3,7%. Następnie opublikowane zostaną dane o nastrojach konsumentów oraz wartość wskaźnika aktywności w przemyśle - Chicago PMI. Tak wiele publikacji może przyczynić się do wybicia EUR/USD z krótkotrwałej konsolidacji.