Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 30.11.2004 07:59

Z dużej chmury mały deszcz. Zaczęło się od silnej wyprzedaży (trzycyfrowy

spadek Dow), a zamknięcie indeksów w USA mamy niewiele odbiegające od

piątkowego zamknięcia. Trzeba jednak przyznać, że było zaskakująco ciekawie.

Większość serwisów widzi tylko jeden powód wczorajszej "ciekawej" sesji.

Chodzi o bardzo niską prognozę sprzedaży spółki Wal-Mart. W listopadzie

Reklama
Reklama

wzrost sprzedaży ma wynieść rzekomo +0,7 w co nawet mi trudno było uwierzyć

tuż przed świątecznym sezonem. Tylko czy taka informacja mogła faktycznie

tak silnie wpłynąć na rynek ? Na usprawiedliwienie byki miały przecież coraz

nowsze publikacje dobrych danych o sprzedaży w przedłużony weekend, oraz

podwyższenie prognoz i rekomendacji dla Apple, co ciągnęło do góry sektor

technologiczny. Widać więc wyraźnie, że Wal-Mart jest tylko po części

Reklama
Reklama

wytłumaczeniem zachowania rynku.

Drugie jego oblicze to obawy związane z rynkiem walutowym. Trochę

paradoksalnie, bo akurat wczoraj eurodolar nie notował nowych rekordów, ale

nieprzewidywalność terminu reakcji jest wpisana w naturę rynków. Zaczęło się

od spadku cen obligacji co podniosło rentowność 10 latek z 4,23 do 4,33.

Złoto również robiło kolejne rekordy powyżej 450 dolarów, a banki

Reklama
Reklama

(Citigroup, JP Morgan) zaczęło mocno spadać. To wszystko było wyraźnym

sygnałem, że rynek boi się podwyżki stóp procentowych, która byłaby

konieczna, gdyby dalsze osłabienie dolara zniechęciło zagranicznych

inwestorów do dolarowych aktywów.

Taka sesja w Stanach oczywiście nikogo w Eurolandzie nie ucieszy, ale dalej

Reklama
Reklama

indeksy są pod szczytami, nie wybrały wczoraj przekonującego kierunku, oraz

wszyscy wiedzą, że dzisiejsze publikacje danych makro mogą wywołać znacznie

większy ruch. Wszystko przemawia więc za tym, by reakcja była jednak

umiarkowana.

A jakie dane ? O 14:30 wstępne PKB za III kwartał, a półtorej godziny

Reklama
Reklama

później Chicago PMI oraz wskaźnik zaufania konsumentów. Pisałem już o tych

publikacjach więc nie będę powtarzać, ale zwrócę tylko uwagę, że należy

pilnie obserwować reakcję rynku walutowego. Jakiekolwiek wyraźne osłabienie

dolara na nowe szczyty powinno przestraszyć rynek akcji.

Na naszym rynku z publikacji o 9:30 mamy przedstawienie przez NBP raportu o

Reklama
Reklama

inflacji, ale to odgrzewane kotlety, które inwestorzy spożywali już przy

okazji ostatniej konferencji RPP. Nie powinno mieć to wpływu na rynek. Z

kolei o 16:00 mamy dane o bilansie płatniczym, ale z racji ostatnich

licznych rewizji (po wejściu do UE) wiarygodność tej publikacji jest tak

niska, że rynek też wstrzyma się z reakcją.

Ciekawą wiadomością jest brak podpisu prezydenta pod ustawą o PIT, choć

wczoraj prezydent podpisał już ustawę o podatku od firm. Wszystko rozbija

się w tym temacie o idiotyczną stawkę podatkową 50%. Dylematy zrozumiałe i

dyskusja znana. Dlaczego o tym wspominam ? Bo jeśli prezydent wybierze

wariant nie podpisywania tej ustawy (a nie na przykład podpisania w ostatnim

terminie, co tylko wyrzuci z niej 50% stawkę, a pozostawi resztę), to

inwestorzy nie będą mieli 19% podatku z inwestycji w (zagraniczne) akcje i obligacje.

Prognozy na dzisiaj ? Nie mogą być inne jak na ostatnich sesjach. Czekamy na

mocniejszy impuls zagranicznych inwestorów, który wyrażony będzie wyraźnym

wzrostem obrotów. Bynajmniej jednak nie na umówionych transakcjach, ale musi

być to walka popytu z podażą. Do danych o 14:30 takich fajerwerków bym nie

oczekiwał. Wszyscy będą oglądać Kulczyka... MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama