podobnego zdania, ale problem polega na tym, by znaleźć szczyt, który będzie
można uznać właśnie za ten ostateczny. Fakt, że ceny spadają po odbiciu od
okolic 1950 pkt jest z pewnością ważny. Niemniej nie należy zapominać, że
kreśleniu szczytu powinny towarzyszyć duże emocje. Z tym właśnie jest
problem, bo rynek trudno nazwać owładniętym szałem zakupów. Jeszcze dziś
rano poziom notowań kontraktów odpowiadał poziomowi indeksu. Gdzie tu
optymizm? Nie upieram się, że ostatni szczyt nie był tym faktycznym. Myślę
jednak, że o tym przekonamy się dopiero po fakcie, czyli po pojawieniu się
sygnałów sprzedaży. Jeśli chodzi o emocje to nie wykluczone, że te będą duże
w czasie zwyżki, która nastąpi po obecnym spadku cen. Jeśli mimo radości
byków rynek utknie przez poziomem szczytu będzie można spokojnie się
zastanawiać, czy to nie koniec. Na razie należy się uzbroić w cierpliwość.
KJ