Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 22.12.2004 15:34

Posiadacze długich pozycji nie mogą dzisiejszej sesji zaliczyć do udanych.

Spadkiem cieszą się niedźwiedzie, choć to na razie tylko pocieszenie po

wcześniejszych ciosach, jakie otrzymały ich portfele. Radość niedźwiedzi

powinna być stonowana. Ceny wprawdzie spadły, ale trzeba przyznać, że spadek

indeksu o ok. 1% to jeszcze nie tragedia i szybko można ta stratę odrobić.

Reklama
Reklama

Za wydarzenie dzisiejszych notowań uważa się akcji MOL. To kolejna spółka

zagraniczna, która rozpoczęła notowania w Polsce. Prezes giełdy ma zapewne

powód do radości, bo medialnie wygląda to bardzo korzystnie. Samo w sobie

nie jest to wydarzenie szczególnie istotne, a raczej techniczne związane z

przymiarkami do połączenia MOL z PKN. Już ważniejszym jest zapewne złamanie

notowań PKO. Dziś bank rozpoczął sesję z dużym wigorem. Cena skoczyła ponad

Reklama
Reklama

poziom 28 zł za akcję, by przed południem osiągnąć poziom 28,5 zł. Druga

część sesji to jednak mało przyjemny spadek cen. Te ponownie zjechały pod 28

pkt, a w dalszej części sesji nawet pod 27 zł. Pod koniec sesji udało się

wyjść nad 27 zł, ale tak silny i szybki spadek cen przy sporym obrocie nie

powinien ujść nikomu uwadze. Podaż nie jest tu bierna. Była także aktywna

także na innych papierach, ale nie było to równie spektakularne.

Reklama
Reklama

W trakcie sesji mieliśmy kilka publikacji danych makro, ale przeszły one

właściwie bez większego echa. Rano podana została dynamika sprzedaży

detalicznej w Polsce. Razem z nią poznaliśmy listopadową stopę bezrobocia.

Dynamika sprzedaży okazała się nieznacznie niższa od prognoz (r/r +4,4%

względem prognozowanych +6%). Zdaniem analityków nie jest to powód do

Reklama
Reklama

zmartwień. Popyt konsumentów jest umiarkowany. Pozwala on oczekiwać wzrostu

pięcioprocentowego w tym roku, ale nie jest też czynnikiem, który poważnie

wpływa na ceny towarów konsumpcyjnych. Stopa bezrobocia także okazała się

nieznacznie słabsza (18,8%, a prognozy mówiły o 18,7%), ale i tym razem nikt

się tym nie przejął. O 14:30 otrzymaliśmy dane w USA. Była to ostateczna

Reklama
Reklama

publikacja dynamiki PKB w III kw. oraz wartości deflatora cen. Dane nie

odbiegały znacząco od prognoz i zostały zignorowane.

Spójrzmy na wykresy. Kontrakty01.gif Indeks01.gif Mamy bardzo ciekawą

sytuację. Niedźwiedzie mają za sobą argumenty, które przemawiają za bliskim

końcem wzrostu. Są to głównie argumenty średnioterminowe. Tak, jestem

Reklama
Reklama

podobnego zdania, ale problem polega na tym, by znaleźć szczyt, który będzie

można uznać właśnie za ten ostateczny. Fakt, że ceny spadają po odbiciu od

okolic 1950 pkt jest z pewnością ważny. Niemniej nie należy zapominać, że

kreśleniu szczytu powinny towarzyszyć duże emocje. Z tym właśnie jest

problem, bo rynek trudno nazwać owładniętym szałem zakupów. Jeszcze dziś

rano poziom notowań kontraktów odpowiadał poziomowi indeksu. Gdzie tu

optymizm? Nie upieram się, że ostatni szczyt nie był tym faktycznym. Myślę

jednak, że o tym przekonamy się dopiero po fakcie, czyli po pojawieniu się

sygnałów sprzedaży. Jeśli chodzi o emocje to nie wykluczone, że te będą duże

w czasie zwyżki, która nastąpi po obecnym spadku cen. Jeśli mimo radości

byków rynek utknie przez poziomem szczytu będzie można spokojnie się

zastanawiać, czy to nie koniec. Na razie należy się uzbroić w cierpliwość.

KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama