Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 23.12.2004 07:56

Zawsze ostatnio gdy tylko inwestorzy i serwisy kierują swoją uwagę na rynek

ropy i ten zaczyna nadawać ton giełdowym indeksom, przestrzegam przed zbyt

poważnym odbieraniem tego co się działo w USA. Takie zachowanie pokazuje

bowiem, że nie było żadnych istotnych informacji, inwestorzy nie mają

żadnego impulsu i szukają go na siłę na rynku ropy. Nie twierdzę, że rynek

Reklama
Reklama

ropy jest nieistotny i należy go ignorować. Nie może być jednak tak, że cały

tydzień ruchów po parę dolarów ignorujemy, a potem na jednej sesji gdy nie

ma innych informacji wyrasta to nagle na główny czynnik kształtujący poziom

indeksów.

Tak trochę właśnie to wczoraj wyglądało, bo wszyscy zachwycali się spadkiem

cen ropy, który wywołała Agencja Informacji Energetycznej podając, że w

Reklama
Reklama

ubiegłym tygodniu zapasy ropy wzrosły o 2,1 miliona baryłek. Rynek oczekiwał

spadku. Cena ropy szybko zjechała do 44$, co tłumaczy każdy wzrost indeksów.

Szkoda, że nikt nie widział, że to dopiero korekta niecałej połowy

ostatniego odreagowania. Gdyby ropa miała być dla indeksów wiarygodnym

drogowskazem, to przy jej ostatnim wzroście indeksy nie robiłyby nowych

szczytów.

Reklama
Reklama

Ale rynek byka ma to do siebie, że ignoruje złe informacje, a mocno

eksponuje te wszystkie dobre. Dlatego tez podkreślono oczywiście rewizję PKB

w górę o 0,1%, nic nie wspominając o deflatorze i powodach tej rewizji. O

podtrzymaniu kary nałożonej na Microsoft można było przeczytać tylko w

niektórych serwisach, a wszędzie za to słychać o "rajdzie Św. Mikołaja". Bez

Reklama
Reklama

wątpienia wymuszony końcem roku wzrost ma miejsce, ale tu też jest pewna

niekonsekwencja. Rajd Św. Mikołaja to ze starej giełdowej definicji ostatnie

5 sesji w roku, czyli dopiero przyszły tydzień.

Nowe rekordy w USA ustanowione głównie dzięki przedświątecznym nastrojom nie

będą miały dla naszego rynku większego znaczenia. Wczorajsza sesja pokazała,

Reklama
Reklama

że korelacja jest dość luźna i potrzeba naprawdę silnego impulsu, by

wzruszyć nasz rynek. Zachęca to jednak mimo wszystko do zatrzymania spadku i

wejścia w przedświąteczną konsolidację.

Jeśli chodzi o dane spływające na rynek to dzisiaj dość istotny dzień. Tyle

tylko, że aktywność dużych graczy na wszystkich rynkach drastycznie dzisiaj

Reklama
Reklama

spadnie, co jest konsekwencją jutrzejszego zamknięcia większości

największych giełd (naszej nie - nie jest widocznie największa) i

dzisiejszego skrócenia handlu obligacjami w USA, co samo w sobie obniża

aktywność na rynku akcji. A dzisiaj o 14:30 poznamy zamówienia na dobra

trwałego użytku w USA za listopad, co uznawane jest za jedną z ważniejszych

publikacji. Do tego tradycyjnie liczba wniosków od bezrobotnych, dochody i

wydatki osobiste, a o 15:45 rewizja (choć oczekuje się brak zmian)

grudniowego indeksu nastroju Michigan i kwadrans później liczba sprzedanych

domów w listopadzie. Potem pół godziny handlu w reakcji na te publikacje i

wszyscy idą do domów. U nas o 16:00 publikacja wskaźników cen żywności itd.

itp. za I połowę grudnia. Analitycy ankietowani przez Reutera prognozują, że

ceny wzrosły 0,4% licząc m/m. Miesiąc temu było to +0,6%. Ceny żywności to

1/4 koszyka inflacyjnego, więc ewentualna mocniejsza niespodzianka przełoży

się na oczekiwania co do kolejnej decyzji RPP. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama