Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 06.01.2005 08:02

Na zamknięciu sesji w USA zmiany indeksów nie przekroczyły 1%, ale to

bynajmniej nie jest dobra wiadomość dla byków. Kolejne, nawet niewielkie

spadki, podtrzymują negatywne nastroje, jakie przyniósł początek roku, a

szczególnie wtorkowa wyprzedaż. Jeśli spojrzeć obiektywnie na wykresy

Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif to na razie przy ostatniej skali wzrostów nie

Reklama
Reklama

można mówić o niczym innym jak mocnej realizacji zysków. Ale fakt, że dzieje

się ona na początku roku sprawia wrażenie "przełomu" i ma wywołuje znacznie

większy wpływ na rynkowe nastroje.

Powody spadku ? Najbezpieczniej byłoby odpowiedzieć - słabe nastroje. Ale

powody "trzeba" jakieś podać, więc znalazł się Xiling obniżający prognozę,

Delta Airlines która przy wysokich cenach ropy dodatkowo szykuje się na

Reklama
Reklama

wojnę cenową, czy w końcu spółki, których wycena uzależniona jest od

przecenionych w tym tygodniu surowców. Do tego wszystkiego doszedł raport

Challenger, który pokazał czwarty z rzędu wzrost prognozowanych zwolnień

powyżej poziomu 100k. Zapewne będzie i piąty, bo w styczniu cykliczność tego

raportu nakazuje oczekiwać najgorszych danych w całym roku. W grudniu

natomiast powinno być około 70k, więc rozczarowanie uzasadnione. Przed

Reklama
Reklama

piątkowym raportem z rynku pracy i ostatnim subindeksem zatrudnienia w ISM

mogło to wzbudzić znacznie większe obawy. Optymistów wybronił jednak trochę

kolejny z indeksów ISM, tyle że dla strefy usług. Oczywiście wzrósł,

oczywiście był powyżej prognoz, ale wszyscy patrzyli na subindeks

zatrudnienia (większe znaczenie ma ten podawany we wtorek). Spadek był

Reklama
Reklama

kosmetyczny bo z 55,0 na 54,9. Gdyby tutaj także potwierdzone zostały

kłopoty rynku pracy, to byłby mały dramat. Tak niepewność zostaje do piątku

do 14:30 i dopiero to będzie godzina zero, która odpowie na pytanie czy mamy

faktycznie przełom, czy na razie tylko zatrzymanie wzrostów i korektę.

Dla naszego rynku na razie nie ma to większego znaczenia. Nastroje są

Reklama
Reklama

negatywne i USA tego nie zmieni. Dalej dramat byków ? Tego nie powiedziałem.

Ostatnie spadki są zasłużone, począwszy od spadków cen miedzi ciągnących

KGHM, a skończywszy na przecenie obligacji mogącej być dla analityków dobrym

usprawiedliwieniem do przeceny banków (ile to razy było odwrotnie).

Wszystkiemu wtóruje słabnący złoty, który póki dalej słabnie, odstrasza od

Reklama
Reklama

naszego rynku zagranicznych inwestorów, lub nawet zachęca do realizacji

zysków. A przecież tylko z tej strony była nadzieja na "efekt stycznia".

Rodzime instytucje wypchały portfele akcjami już wcześniej. Nie można jednak

zapominać o jednym - grudniowe nastroje były świetne, a dynamiczne zwroty

rynku i przejście do głębszych spadków w takiej sytuacji, nawet jeśli

zasłużone, byłoby trochę zaskakujące. Dzisiaj po początkowym spadku fundusze

powinny podjąć próbę obrony rynku. Brak wyraźniejszego popytu w drugiej

części sesji, przy piątkowym rozczarowaniu bezrobociem to przepis na rynkową

panikę. Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama