akcji. Tak jest od piątku. Co tylko byki zbiorą siły, to natychmiast
następuje sypanie akcji i odchudzanie portfeli. To niemal przepis na
"pęknięcie" rynku i zwieńczenie spadku paniką. Ale kto dłużej inwestuje na
naszym rynku ten bardzo dobrze pamięta drastyczne zwroty nastrojów i
giełdowego kierunku. Szansa na jego wystąpienie była zawsze tym większa im
lepiej zachowywały się rynki zachodnie, lub choćby
tylko sam węgierski BUX. Zawsze pytanie było tylko nie "czy", ale "kiedy"
zachodni kapitał wykorzysta siłę BUX do podniesienia także naszego rynku. Na
razie jednak zachowanie funduszy nic takiego nie zapowiada. Zresztą cechą
charakterystyczną takich ruchów jest właśnie pełne zaskoczenie rynku. Im
większe,
tym większa dynamika wzrostu. Piszę o tym jednak absolutnie nie jako o
prognozie, ale jako o
przestrodze i by zwrócić uwagę na ewentualny skok obrotów wskazujący na
wejście zachodniego kapitału, do czego węgierski parkiet coraz mocniej
zachęca. Prognozować
wzrostów po tak słabym zachowaniu rynku nie można. Dopóki nie zobaczymy
wzrostu na dużych obrotach, który to wzrost nie będzie natychmiast
wykorzystany do wysypania akcji, dopóty należy zakładać dalsze osuwanie, lub
co najwyżej konsolidację. MP