Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 12.01.2005 16:28

Zaczęło się bardzo spokojnie W pierwszych minutach wręcz nikt nie

handlował. "Ciekawie" wyglądał jedynie BPH, który przy równie niskich

obrotach odrabiał dziwną przecenę z wczorajszego zamknięcia rosnąc ponad 5%.

Ruch zaczął się dopiero w momencie, gdy na PKN i KGHM poszło kilka większych

transakcji kupna. Po części echo ostatnich rekomendacji dużych instytucji,

Reklama
Reklama

po części odbicia cen miedzi. Ze względu na niską płynność rynku, oraz

bierność pozostałych spółek dało to impuls do szybkiego wzrostu indeksu.

Pisałem wtedy jednak, że daleko nie zajdziemy, jeśli aktywność inwestorów i

wzrost kursów ograniczy się do dwóch spółek. A taka sytuacja trwała bardzo

długo. Oprócz PKN i KGHM nic ciekawego się nie działo. Dopiero TPS nieco

rozruszała rynek, schodząc na minusy pod 18,85 z którym to poziomem duże

Reklama
Reklama

niedźwiedzie walczyły przez ponad godzinę. Samo to nie było jeszcze impulsem

do rozpoczęcia przeceny, ale gdy wzrostu zaczęły oddawać ciągnące do tej

pory rynek PKN i KGHM, to nie było już czym bronić rynku i przetestowaliśmy

poranne minima.

W międzyczasie wszyscy bardzo uważnie obserwowali rynek węgierski, a

konkretnie konsekwencje jakie przyniesie obniżony dzisiaj rating przez

Reklama
Reklama

Fitch. Dla nas to też bardzo istotne, bo jak wielokrotnie powtarzam,

zagraniczni globalni inwestorzy nasze rynki często traktują jak jeden

koszyk. Zresztą raz jeszcze się to potwierdziło dzisiaj, gdyż to właśnie

decyzja Fitch była głównym powodem bardzo niskiego popytu na aukcji

obligacji. Szczegóły w poprzednich komentarzach.

Reklama
Reklama

Ale rynek obligacji to jedno, a rynek akcji (w krótkim terminie) to drugie.

Dzisiaj węgierski BUX bił rekordy hossy i wydaje się, że to właśnie to było

głównym argumentem dla popytu, który ustawił się na sesyjnych minimach.

Oczywiście pomaga też trochę wsparcie Kontrakty01.gif Indeks01.gif , ale

przecież jeśli patrzeć tylko na technikę, to klin powinien wystraszyć

Reklama
Reklama

wszystkie byki.

Podsumowując sesję można mieć mały dylemat. Z jednej strony bowiem aktualne

zachowanie warszawskiego parkietu jest fatalne. Jak na dłoni widać

nieobecność świeżego zagranicznego kapitału. A że nasze fundusze mają

portfele pełne akcji, to każda korekta wykorzystywana jest do wyrzucania

Reklama
Reklama

akcji. Tak jest od piątku. Co tylko byki zbiorą siły, to natychmiast

następuje sypanie akcji i odchudzanie portfeli. To niemal przepis na

"pęknięcie" rynku i zwieńczenie spadku paniką. Ale kto dłużej inwestuje na

naszym rynku ten bardzo dobrze pamięta drastyczne zwroty nastrojów i

giełdowego kierunku. Szansa na jego wystąpienie była zawsze tym większa im

lepiej zachowywały się rynki zachodnie, lub choćby

tylko sam węgierski BUX. Zawsze pytanie było tylko nie "czy", ale "kiedy"

zachodni kapitał wykorzysta siłę BUX do podniesienia także naszego rynku. Na

razie jednak zachowanie funduszy nic takiego nie zapowiada. Zresztą cechą

charakterystyczną takich ruchów jest właśnie pełne zaskoczenie rynku. Im

większe,

tym większa dynamika wzrostu. Piszę o tym jednak absolutnie nie jako o

prognozie, ale jako o

przestrodze i by zwrócić uwagę na ewentualny skok obrotów wskazujący na

wejście zachodniego kapitału, do czego węgierski parkiet coraz mocniej

zachęca. Prognozować

wzrostów po tak słabym zachowaniu rynku nie można. Dopóki nie zobaczymy

wzrostu na dużych obrotach, który to wzrost nie będzie natychmiast

wykorzystany do wysypania akcji, dopóty należy zakładać dalsze osuwanie, lub

co najwyżej konsolidację. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama