rynku akcji trwało odreagowanie, które zbliżyło nas do wczorajszego
zamknięcia i weszliśmy w dość spokojną konsolidacją. Kontrakty w tym czasie
kurczowo trzymały się poziomu 1900 pkt. Dopiero co zdążyłem w komentarzach
napisać, że jest spokojnie, a któryś z większych graczy tuż po południu
brutalnie wyrwał rynek z letargu. Choć pojedyncze, to jednak bardzo duże
zlecenia sprzedaży poszły na wszystkie największe spółki od PKN i KGHM
począwszy, a na bankach skończywszy. Nie było zaporowych zleceń po żadnej ze
stron, więc w kilka sekund przeceniło to indeks.
To zapoczątkowało lawinę, która na koniec sesji skończyła się małym
dramatem. Co dalej ? Większość inwestorów zastanawia się w takich momentach,
które wsparcia są w stanie zatrzymać wyprzedaż i gdzie rynek zawróci. Po
części słusznie, bo na niektóre poziomy trzeba szczególnie zwracać uwagę,
gdyż możliwy jest na tych wsparciach zwrot. Ale czy należy reagować po
dojściu do tych poziomów, czy dopiero po zwrocie rynku w tym miejscu ?
Oczywiście to drugie.
Podobnie jest teraz. Niedźwiedzie mogą mieć wątpliwości, że obroty jak na
tak silne wybicie wcale nie były przekonujące (358 mln), że jesteśmy tylko
nieznacznie pod zniesieniem 61,8% trendu od listopada i tylko 38,2% trendu
od sierpnia. Do tego baza skurczyła się dziś aż o 19 pkt. co jak na jedną
sesję jest diametralną zmianą nastrojów. Tylko co z tego ! Równie dobrze
możemy przyjąć, że ważnym dla ę.
Mógłby nie dotrwać do tego momentu.
Chodzi mi w tym wszystkim tylko o to, że pesymizm w ocenie rynku po takiej
sesji jest niejako obligatoryjny, a wszelkie próby łapania dołka możliwe są
tylko w dwóch przypadkach. Pierwszy to gdyby sesja okazała się tak silną
przeceną, że możnaby ją uznać za panikę i strząśnięcie najsłabszych
ostatnich byków. Obroty temu towarzyszące musiałyby być jednak co najmniej
dwukrotnie większe. Drugi przypadek to zwrot w czasie sesji, w czasie której
też doszłoby do kapitulacji byków, a następnie na bardzo dużych obrotach
rynek ruszyłby do wzrostów w końcowej fazie sesji. Ani jednego ani drugie
nie mieliśmy. Skoro tak, to nawet jeśli coś nas jutro zaskoczy i dzisiaj
mieliśmy dołek (rynki potrafią zaskakiwać a na giełdach nie ma nic
oczywistego), to mimo wszystko należy albo poczekać na takie sygnały
odwrotu, albo reagować dopiero, gdy na rynku zmieni się rozkład sił, co na
dzisiaj miałoby miejsce dopiero w momencie wyjścia kontraktów z indeksem nad
dzisiejsze szczyty. Bez takich sygnałów zakładać trzeba dalszy spadek
Kontrakty01.gif Indeksy01.gif MP