Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 18.01.2005 16:01

Dlaczego ? Wszyscy chcą wiedzieć "dlaczego" spadło. Odpowiedź zawsze jest ta

sama - bo podaż była większa od popytu. Proszę nie oczekiwać, że będę

uzasadniać powód spadków, lub w jakiś sposób je "tłumaczyć". Tak samo jak

pod koniec roku większość parkietów rosła ze względu na window dressing i

oczekiwany efekt stycznia/zagraniczny kapitał, a w tym fundamentów i

Reklama
Reklama

racjonalności doszukać się bardzo ciężko, tak teraz można uznać, że spadamy

rozczarowani brakiem tego zagranicznego popytu i korygujemy przegrzanie

rynku w grudniu.

Od tygodnia tkwiliśmy w konsolidacji i wiadomo było, że dopiero wyraźne

wyjście poza jej ramy może wskazać inwestorom kierunek. Ja osobiście

oczekiwałem, że podążymy śladem węgierskiego BUX i ruszymy do odreagowania,

Reklama
Reklama

a spadki zaczniemy dopiero później. Dzisiejszy impuls ze strony sektora

bankowego i kursu złotego przesądził, że stało się odwrotnie.

Impulsem była rekomendacja ING, który zalecał sprzedaż PKO BP i wyznaczył

cenę docelową na 21,8. Do tego jeszcze przed otwarciem kontraktów złoty

osłabił się do najniższego poziomu od dwóch tygodni (umocnienie dolara, plus

wypowiedzi członków RPP i rządu). Razem przekonało to większość inwestorów,

Reklama
Reklama

że zagranica zamiast pójść śladem BUX prędzej może realizować u nas zyski i

spirala strachu zaczęła się nakręcać. Strachu ? Oczywiście to przenośnia, bo

gdy na rynku przeważa strach, ceny zaczynają rosnąć ("po ścianie strachu").

Poziom bazy wskazywał, że więcej było teraz nadziei (indeksy "spadają w

dolinę nadziei"), więc także z tej strony (rozczarowanie) mieliśmy dodatkowy

Reklama
Reklama

impuls do spadków - choć zawsze przy tym podkreślam, że baza sama w sobie

może coś sugerować, ale nigdy przesądzać o kierunku.

Już otwarcie indeksu było po prostu fatalne, bo zaczęliśmy na nowych

minimach, pod dołkami całej tygodniowej konsolidacji. Ale to jeszcze nie

taki wielki problem, bo większość inwestorów wie, że otwarcie jest bardzo

Reklama
Reklama

często emocjonalne. Obroty potrzebne do ustalenia kursów na otwarciu

wyniosły kilka milionów. Zupełnie co innego, gdy po tak niskich kursach duzi

inwestorzy zaczynają handlować. Dopiero to z reguły przekonuje rynek o braku

pułapki i słusznym wybiciu.

To zobaczyliśmy dopiero po południu. Przez pierwsze dwie godziny notowań na

Reklama
Reklama

rynku akcji trwało odreagowanie, które zbliżyło nas do wczorajszego

zamknięcia i weszliśmy w dość spokojną konsolidacją. Kontrakty w tym czasie

kurczowo trzymały się poziomu 1900 pkt. Dopiero co zdążyłem w komentarzach

napisać, że jest spokojnie, a któryś z większych graczy tuż po południu

brutalnie wyrwał rynek z letargu. Choć pojedyncze, to jednak bardzo duże

zlecenia sprzedaży poszły na wszystkie największe spółki od PKN i KGHM

począwszy, a na bankach skończywszy. Nie było zaporowych zleceń po żadnej ze

stron, więc w kilka sekund przeceniło to indeks.

To zapoczątkowało lawinę, która na koniec sesji skończyła się małym

dramatem. Co dalej ? Większość inwestorów zastanawia się w takich momentach,

które wsparcia są w stanie zatrzymać wyprzedaż i gdzie rynek zawróci. Po

części słusznie, bo na niektóre poziomy trzeba szczególnie zwracać uwagę,

gdyż możliwy jest na tych wsparciach zwrot. Ale czy należy reagować po

dojściu do tych poziomów, czy dopiero po zwrocie rynku w tym miejscu ?

Oczywiście to drugie.

Podobnie jest teraz. Niedźwiedzie mogą mieć wątpliwości, że obroty jak na

tak silne wybicie wcale nie były przekonujące (358 mln), że jesteśmy tylko

nieznacznie pod zniesieniem 61,8% trendu od listopada i tylko 38,2% trendu

od sierpnia. Do tego baza skurczyła się dziś aż o 19 pkt. co jak na jedną

sesję jest diametralną zmianą nastrojów. Tylko co z tego ! Równie dobrze

możemy przyjąć, że ważnym dla ę.

Mógłby nie dotrwać do tego momentu.

Chodzi mi w tym wszystkim tylko o to, że pesymizm w ocenie rynku po takiej

sesji jest niejako obligatoryjny, a wszelkie próby łapania dołka możliwe są

tylko w dwóch przypadkach. Pierwszy to gdyby sesja okazała się tak silną

przeceną, że możnaby ją uznać za panikę i strząśnięcie najsłabszych

ostatnich byków. Obroty temu towarzyszące musiałyby być jednak co najmniej

dwukrotnie większe. Drugi przypadek to zwrot w czasie sesji, w czasie której

też doszłoby do kapitulacji byków, a następnie na bardzo dużych obrotach

rynek ruszyłby do wzrostów w końcowej fazie sesji. Ani jednego ani drugie

nie mieliśmy. Skoro tak, to nawet jeśli coś nas jutro zaskoczy i dzisiaj

mieliśmy dołek (rynki potrafią zaskakiwać a na giełdach nie ma nic

oczywistego), to mimo wszystko należy albo poczekać na takie sygnały

odwrotu, albo reagować dopiero, gdy na rynku zmieni się rozkład sił, co na

dzisiaj miałoby miejsce dopiero w momencie wyjścia kontraktów z indeksem nad

dzisiejsze szczyty. Bez takich sygnałów zakładać trzeba dalszy spadek

Kontrakty01.gif Indeksy01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama