Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 20.01.2005 08:00

Sesje w USA mają teraz dla naszego rynku ograniczone znaczenie, ale nie gdy

przenoszą na rynek europejski tak fatalne nastroje. Nie chodzi bynajmniej o

regularne notowania, bo te jeszcze jakoś by przeszły bez echa. Wprawdzie

wczorajszy spadek to tylko oddanie odreagowania dzień wcześniej Dow.gif

Nasdaq.gif SP500.gif ale styl w jakim niedźwiedzie zademonstrowały tą

Reklama
Reklama

przewagę był wyjątkowo przekonujący - po słabym otwarciu niemal cała sesja

osuwania, chwila konsolidacja i wyprzedaż w końcówce. Byki nie miały nic do

powiedzenia.

Nikt wczoraj nie zwracał uwagi na rynek ropy (a każdą sesję tym ostatnio

tłumaczono), gdzie ceny spadały, ani na dane makro (a tyle zamieszania było

wokół inflacji i bezrobocia). Nawet Beżowa Księga przeszła trochę dla rynków

Reklama
Reklama

niezauważona, gdyż paru znanych analityków od razu skomentowało, że pokazuje

tylko to co było w gospodarce, a nie to co będzie. Inna sprawa, że Beżowa

Księga tak naprawdę nie pokazała żadnej niespodzianki. Inflacja pod

kontrolą, w okresie świątecznym sprzedaż wyższa niż rok temu (nic to rynkom

nie mówi), a aktywność gospodarcza rosła w prawie wszystkich regionach.

Powyższy akapit to jednak dodatek do wczorajszej sesji. Zachowanie

Reklama
Reklama

szerokiego rynku zdeterminowane było przez publikowane wyniki spółek i tutaj

rozczarowanie przyszło w większości przypadków - Pfizer, JP Morgan, czy w

końcu słabe prognozy Motoroli. Lista jest długa i nie ma sensu jej

wymieniać. Wczoraj niemal wszystko rozczarowywało inwestorów, z dobrymi

wynikami IBM włącznie.

Reklama
Reklama

To wszystko europejskie byki jakoś jeszcze by zniosły. Ale gwóźdź do trumny

wbiły posesyjne publikacje. Najmocniej rozczarował Ebay, który był dla byków

(tradycyjnie) największą nadzieją. Spółka rozczarowała nie tylko wynikami,

na które negatywny wpływ miały duże koszty reklamy oraz duże inwestycje, ale

także prognozy nie były optymistyczne. Reakcja inwestorów była brutalna.

Reklama
Reklama

Dodając do tego rozczarowanie (w ostatnich kwartałach te akcje pomagały

rynkowi) reakcja inwestorów była bardzo brutalna. To najaktywniejsza spółka

w handlu posesyjnym i spadek sięgnął niemal 12%, co oczywiście pociągnęło za

sobą cały sektor internetowy. Jakby tego było mało, to na drugi kwartał

ostrzeżenie dał Qualcomm (spadek 6,5% po sesji). Efekt tego wszystkiego

Reklama
Reklama

taki, że kontrakty po sesji dosyć mocno straszą rynki europejskie. NQ -10

SP -4

Na dzisiaj scenariuszy mogą być dziesiątki, ale zakładać można tylko dwa -

albo rynek wejdzie w kolejną falę spadkową, albo będzie się skutecznie przed

nią bronił. Wszelkie silne wzrosty mogą być dzisiaj tylko "zaskoczeniem".

Przy fatalnych nastrojach jakie panują w ostatnie dni na naszym rynku można

się tylko zastanawiać nad skalą kolejnego spadku. Ale czy warto ? Tak jak

pisałem najważniejsze są opory, a nie wsparcia. Można bowiem zgadywać tylko,

czy rynek faktycznie zawróci na wsparciu. A reagować można dopiero albo na

sygnał przebicia oporu (co zaneguje słabość rynku i trend spadkowy), albo

tylko przy ewentualnej panice na ogromnych obrotach, która sugerować mogłaby

dzień odwrotu po kapitulacji byków. Podsumowując - sesja jest nie do

prognozowania (bo zakładać trzeba dalszy spadek), a jedynie do oceny. Z

publikacji mamy dzisiaj w USA trochę spokojniej, bo ważnych spółek nie ma, a

z danych makro tylko ignorowane ostatnio LEI (16:00) i Philadelphia FED

(18:00). Naszego rynku to nie wzruszy. U nas za to mamy dane o dynamice

produkcji, ale tutaj też reakcja dopiero jutro, bo dane są o 16:00.

Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama