Świadczy to, że po wtorkowej lekcji popyt jest zbyt ostrożny by zainicjować wyraźniejszy ruch wzrostowy i ewentualne dalsze odbicie stoi pod znakiem zapytania. Sesja zaczęła nie niewielką zwyżką, ale kurs szybko powrócił w okolice poprzedniego zamknięcia, gdzie nastąpiła stabilizacja. Po spadkowym początku kasowego kontrakty osunęły się na minus i spadek dotarł do poziomu 1843 pkt. W tym rejonie przecena została zatrzymana, a popyt przystąpił do odrabiania strat. Byki były jednak zbyt ostrożne by doprowadzić do większego wzrostu i już w okolicach odniesienia ich zapał się skończył. Po kilku nieudanych próbach powrotu na plus zapanowała konsolidacja. Pod koniec pierwszej połowy notowań znów jednak doszło do osłabienia, którego efektem był test porannych minimów. Zostały one lekko naruszone, ale trwalsze przebicie nie powiodło się, a wyraźny wzrost indeksu był impulsem dla skutecznej obrony i odbicia na terminowym. Tym razem udało się sforsować wtorkowe zamknięcie, a celem zwyżki był szczyt z pierwszych minut handlu na 1856 pkt. W jego pobliżu atmosfera znów się uspokoiła, ale nie doszło do większego spadku. Pod koniec miała jeszcze miejsce próba podciągnięcia rynku, jednak zamknięcie wypadło nieco poniżej szczytu, na niewielkim plusie.

Sytuacja nie uległa większym zmianom. Pomimo zahamowania spadków nie ma bowiem wiarygodniejszych przesłanek pozwalających liczyć wkrótce na wyraźniejsze odreagowanie. Powstała świeca ma wprawdzie kształt przypominający młot, ale trudno wiązać z tą formacją zbyt duże nadzieje. Nie pozwala na to chociażby układ większości wskaźników potwierdzający przewagę podaży i sugerujący możliwość dalszego osłabienia. Najszybsze oscylatory są wprawdzie wyprzedane, ale brak jest z ich strony symptomów zmiany tego stanu i należałoby traktować go raczej jako przejaw dużej siły ostatniej przeceny. Za takim podejściem przemawia zachowanie MACD i ROC, które kontynuują wyraźne spadki, a pierwszy z nich potwierdza w ten sposób wagę negatywnego sygnału jakim było przełamanie linii równowagi. Mocnym oporami powinny być przebite zamknięcie z 10 grudnia na 1971 pkt. oraz połowa wtorkowej świecy na wysokości 1885 pkt. Najprawdopodobniej ta strefa będzie wkrótce wystarczającą zaporą dla zwyżki. Mocniejszego wsparcia można natomiast spodziewać się dopiero w okolicach 1818 pkt., gdzie znajduje się 50% zniesienia fali wzrostowej z sierpnia ub.r. Już dzisiejsza sesja może zweryfikować oczekiwania na dalszą poprawę, a niekorzystny wpływ zwłaszcza w pierwszej części mogą mieć spadki w USA. W pobliżu ostatnich minimów możliwe jest uspokojenie i wejście rynku w konsolidację. Niewykluczone, że utrzyma się ona przez większość dnia.