Ale wspomniane ogromne obroty na początku pozwalały zrobić korektę w bok, a
nie przejść do osuwania. Im dłużej było końca sesji, tym nastroje przy takim
zachowaniu były coraz lepsze. Także na kontraktach "zerujących" ujemną bazę.
Wiadomo było bowiem, że takie zamknięcie przy szczytach pozostawi na jutro
świetne nastroje i w gazetach rozprzestrzenią się spekulacje o napływie
zagranicznego kapitału. A i nie można było wykluczyć grzania rynku na koniec
sesji, co wielokrotnie widzieliśmy po takiej demonstracji popytu w pierwszej
godzinie.
Spotkaliśmy się po środku tych dwóch scenariuszy, robiąc nowe szczyty, ale
bez większych fajerwerków. Na jutro pozostały świetne nastroje i walczyć
będziemy z ostatnim zniesieniem (uważanym za "ostatnie" - gdyż z reguły
pokonanie 61,8% znosi cały wcześniejszy ruch) styczniowego spadku. Do tej
pory sądziłem, że popyt zatrzyma się właśnie na tym zniesieniu i nie
przebijemy konsolidacji z drugiego tygodnia stycznia Kontrakty01.gif
Indeks01.gif Po dzisiejszej sesji tak powiedzieć nie można, bo za duże temu
wzrostowi towarzyszyły obroty i zbyt wyraźna była aktywność (po stronie
kupna) największych funduszy. Teraz wystarczy koleiny tylko kwadrans
mocnego kupna, by znowu szerszy rynek zaczął podłączać się pod ten wzrost. W
dłuższym terminie mam dalej bardzo dużo wątpliwości co do trwałości