Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 07.02.2005 08:00

Gdyby przed sesją podać inwestorom dane makro i żadne inne wiadomości, to

przecena indeksów byłaby niemal pewna. Rozczarowanie przyniósł bowiem nie

tylko raport z rynku pracy, ale tez indeks nastroju. Zawsze jednak w takich

momentach rynek balansuje na cienkiej linii między interpretacją, że dane są

fatalne, lub też odczytywaniem ich jako zapowiedź braku podwyżek

Reklama
Reklama

stóp/niższego ich tempa. Wystąpienie Greenspana sprawiło, że szala

przechyliła się na korzyść byków, bardzo wyraźnie pokazując korzystny dla

akcji brak agresywnych podwyżek ( wyraźny spadek rentowności obligacji

US_10Y_Note_Future.gif ). Do tego doszło kilka bardzo optymistycznych

raportów z banków inwestycyjnych, niska kara dla Altria Group (papierosy) i

rozpoczęte na początku sesji "wyciskanie krótkich pozycji" trwało już do

Reklama
Reklama

zamknięcia notowań.

Ogólnie sesję w USA należy określić jako wprost świetną. Dow.gif Nasdaq.gif

SP500.gif Wprawdzie rynki Eurolandu kończyły też tydzień na wyraźnych

plusach, ale optymizm dalej powinien przenieść się na poniedziałkowy

poranek. Skoro przy Eurolandzie jesteśmy, to warto zauważyć, że niemiecki

Dax.gif przełamał ostatnie szczyty. To samo dotyczy zresztą szerszego

Reklama
Reklama

spojrzenia na rynki europejskie DJ_Euro_Stoxx.gif Biorąc pod uwagę, że

liderem tego wzrostu jest węgierski Bux.gif oraz, że wszystkie z tych

indeksów są nad sylwestrowym szczytem (oprócz USA, ale sam piątek daje

wystarczający optymizm), to bycza presja na nasz rynek staje się dość

mocna - czytaj pretekst dla zagranicy do kontynuacji zakupów.

Reklama
Reklama

Ale żeby wszystko nie było takie proste, to dzisiaj rynek wystraszyć może

się dwóch wydarzeń. Pierwsze to planowane spotkanie RPP vs Rząd. Wprawdzie

sam pisałem, że paradoksalnie może dać to rynkom sygnał do dalszego

umocnienia złotego (perspektywa zmiany nastawienia RPP i obniżki stóp), ale

mimo wszystko zagraniczni inwestorzy mogą wstrzymywać się z kluczowymi

Reklama
Reklama

decyzjami do czasu poznania wspólnego zdania tych dwóch instytucji. A

wiadomo - bez zagranicznego popytu wpadamy ostatnio w konsolidację, lub

powolne osuwanie.

Drugi element to wyniki grupy BRE. Są wręcz szokująco słabe, ale aż tak

mocno, że wszyscy szukać będą ich wytłumaczenia. Pytanie za milion - ilu

Reklama
Reklama

analityków je znajdzie, a ilu przestraszy się gigantycznej straty i

przeniesie tą reakcję na sektor bankowy. Bardzo często mieliśmy do czynienia

z sytuacją, gdy przesadnie złe wiadomości zaraz były usprawiedliwiane

jednorazowymi, nadzwyczajnymi czynnikami. Tak też będzie teraz. Do rzeczy -

strata grupy BRE w 2004 r. wynosi 278 mln zł. W USA kurs spadłby na otwarcie

między 20-30% :-) W IV kwartale 2004 r. strata netto wyniosła 385,9 mln zł

(rok wcześniej w analogicznym okresie 64 mln straty). Trudno odbierać to

inaczej jako "dostosowanie zasad księgowej wyceny aktywów do standardów

międzynarodowych", przed czym wcześniej ostrzegali przedstawiciele banku.

Ilu inwestorów mimo wszystko mocno się tego przestraszy ? Ilu zignoruje

"kreatywną księgowość", a ilu słabą reakcję kursu odbierze jako

optymistyczną przesłankę "odporności" byków na złe informacje ? Sektora

bankowy powinien ustawić dziś rynek. Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama