sesji raczyła nas nimi jeszcze m.in KGHM. Zysk netto za IV kwartał wyniósł
172,3 mln zł przy prognozach 196 mln. Ale przypominam, że była to średnia z
prognoz, bo najniższa prognoza zysku netto wynosiła w ankiecie Reutera 105
mln zł, a najwyższa 551 mln zł. Ale wynik niezależnie od szerokiego
przedziału prognoz i tak należy ocenić negatywnie. Ponad 100 mln zysku
spółka "zrobiła" dzięki zmianie metod księgowości. Transakcje
zabezpieczające, mające w ostatnich kwartałach kluczowe znaczenie dla wyniku
spółki, przyniosły straty. Prognoza zysku netto na ten rok to 943 mln
złotych. Fundusze nie powinny ucieszyć się z takiej publikacji. Ale to nie
jest rynek amerykański i jeśli 1-2 zarządzających będzie miało odmienne
zdanie, to wzrost a`la BRE nikogo przecież nie zdziwi. Po sesji jakoś go się
wytłumaczy, a przy ostatnim zainteresowaniu zagranicy naszym rynkiem trudne
to nie będzie.
W mediach dalej trwa dyskusja na temat terminu wyborów. Temat powoli zaczyna
robić się nudny, a do 5 maja nic się tutaj nie zmieni. Do politycznej
niepewności rynki zaraz się przyzwyczają i na następne kilka tygodni temat
powinien zniknąć z giełdowych serwisów.
Wczorajsze zachowanie rynku w końcówce choć w porównaniu do zamknięcia nie
przyniosło zbyt wielkich strat i nie było poparte obrotem, to na dzisiaj
zasiało ziarnko niepewności. Z jednej strony obawy o kondycję rynku potęgują
słabe (w mojej ocenie) wyniki KGHM, ale z drugiej proszę zwrócić jeszcze
uwzekiwanie na inflację w Polsce o
16:00 (kluczowe dane z punktu widzenia RPP w przyszłym tygodniu). MP