Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 03.03.2005 08:00

Powszechnie sesja w USA zostanie uznana za fatalną. Indeksy zaczęły bowiem

od wyraźnych wzrostów po neutralnym otwarciu, by później wszystko oddać i

skończyć na minusach. Z reguły faktycznie taki przebieg sesji wyraźnie

sugeruje słabość byków, ale warto zerknąć na tło wczorajszych wydarzeń i

miejsce w którym są indeksy.

Reklama
Reklama

Do rozpoczęcia wzrostu wystarczyło, że Greenspan rozpoczął przemówienie. O

tyle to ciekawe, że wbrew powszechnym oczekiwaniom, nie powiedział nic

ciekawego (w sensie niespodzianki). Kurtuazyjnie pozytywnie ocenił procesy

zachodzące w gospodarce (w tym zmniejszenie wydatków mające obniżyć

deficyty) i unikał zdradzenia rynkom szczegółów planowanej polityki

monetarnej. W sumie trudno się dziwić takiemu stanowisku, gdy poprzednie

Reklama
Reklama

komentarze brzmiały mniej więcej tak - "wszystko zależy od danych makro".

Dla byków taka neutralność była wystarczającym powodem, by rozpocząć

wzrosty. I teraz trzeba spojrzeć, że indeksy są pod szczytami hossy Dow.gif

SP500.gif (oprócz Nasdaq.gif ) i z reguły przy atakowaniu takiego oporu

trzeba jakiejś mocniejszej pozytywnej wiadomości, a nie tylko takiego

pretekstu. Jak dla mnie plus dla byków.

Reklama
Reklama

Drugim plusem paradoksalnie jest spadek z końcówki sesji. Opublikowane dane

o zapasach ropy pokazały niejasny obraz stanu zapasów i w drugiej części

sesji nerwy puściły inwestorom i rozpoczął się gwałtowny wzrost cen ropy na

czteromiesięczne szczyty ROPA.gif Gdzie tutaj jakikolwiek plus ? Żartuję

sobie ? Niekoniecznie, bo w międzyczasie Dow Jones kosmetycznie poprawił

Reklama
Reklama

intraday szczyty hossy i odwrót rynku w takim momencie zawsze mocno straszył

techników (nieudanym atakiem na opór/podwójnymi szczytami etc.) i korekta

była dość gwałtowna. Teraz powód do takiego scenariusza był wymarzony, a

taki skok cen ropy w ostatnich tygodniach natychmiast wywoływał mocny

spadek. Wczoraj został trochę zignorowany i to zastawia. Może zbyt

Reklama
Reklama

pozytywnie oceniam zachowanie rynku i to tylko pozorny spokój wywołany

oczekiwaniem na piątkowy raport z rynku pracy. Na razie jednak rynkiem

amerykańskim bym nie straszył.

Straszy za to nasza wczorajsza sesja. Po takiej przecenie kończą się

marzenia o kontynuacji dynamicznego trendu wzrostowego. Ale pesymizmu zbyt

Reklama
Reklama

mocno nie zasiewam. Powodem są wczorajsze obroty. Tak niska aktywność nie

przemawia za argumentami niedźwiedzi i sugeruje, że gdy ustąpią czynniki

niepewności (polityka), próba powrotu do wzrostu może być równie dynamiczna.

Jeśli tak stałoby się dzisiaj, to wzrost może być początkiem formacji

szczytowej (RGR) i jednocześnie tylko ruchem powrotnym do linii trendu.

Scenariuszy na sesję nie ma jednak co pisać, bo dwa skrajne warianty zależą

tylko od jednego wydarzenia - reakcji (rynku walutowego) na zapowiadane

oświadczenie Belki. Premier wygłosi odczyt z cyklu "O naprawie

Rzeczpospolitej" w Fundacji Batorego o godzinie 11.00. Do tego czasu

największe fundusze czekać będą w niepewności i na rynku dominować będzie

strach przeniesiony z wczorajszego dnia. Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama