Lepszej zachęty dla spekulacyjnych kapitałów być nie mogło. Na polski rynek
finansowy rozpoczął się szturm zagranicy, a już następnego dnia rano
dynamicznym wybiciem kierunek rajdu wskazał rynek akcji. Wzrosty zarówno na
GPW jak i na złotym skończyła dopiero decyzja RPP 10 dni po publikacji GUS.
Faktów, w przeciwieństwie do plotek, nikt już nie chciał kupować. Podobnie w
tym miesiącu, publikacja GUS wymusza zmianę rynkowych oczekiwań. W zeszłym
tygodniu w ankiecie Reutera tylko 12 z 19 analityków oczekiwało obniżki na
koniec marca, z czego trzech jedynie o 25 pb. Nie sądzę, by ktokolwiek
dzisiaj oczekiwał braku obniżki (ja oczekuję 50 pb.). Ale niestety nie
wywoła to powtórnego szturmu zagranicznych inwestorów zachęconych
perspektywą obniżek (zarobkiem na rynku obligacji, akcji i przy tym
umocnieniu złotego). Ostatni wzrost rentowności amerykańskich obligacji w
połączeniu z niepewnością polityczną sprawia, że mimo podobieństw sytuacji
ze stycznia i lutego, reakcja może być wręcz odwrotna. Premia za ryzyko zbyt
niska i zbyt bliska perspektywa jej zniwelowania.
Podsumowując - uważnie patrzymy na dane makro w USA o 14:30 i 15:00 oraz na
zachowanie złotego na rynku walutowym - szczególnie na USD/PLN. Polska
waluta cały czas bardzo spokojna od wczorajszej publikacji, ale ostatnio
coraz częściej reakcje na rynkowe informacje/dane były nawet z kilkudniowym
opóźnienie