Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 22.03.2005 07:57

Niezależnie jaki z 10-ciu podanych w serwisach powodów przytoczyłbym tutaj

dla "uzasadnienia" wczorajszych spadków, to są one jedynie medialnym tłem

dla rozgrywki jaką inwestorzy toczyli wokół prognozowania dzisiejszego

komunikatu Fed. Wczorajsze przedsesyjne bardzo silne wzmocnienie euro

wyraźnie

Reklama
Reklama

pokazało, że przewagę w spekulacjach dotyczących wydźwięku komunikatu Fed

mają zwolennicy usunięcia z niego słowa "umiarkowanie/stopniowo" (measured),

określającego (wolne) tempo kolejnych podwyżek stóp procentowych. Skoro tak,

to dla akcji nie jest to dobra wiadomość ... według obowiązujących teraz na

rynku interpretacji. Pomijam w tym momencie, że optymiści mogliby z

szybszego tempa podwyżek stóp procentowych wyciągnąć wniosek taki, że

Reklama
Reklama

zachęci to światowe kapitały do szybkiego powrotu do USA, a co z tym idzie

racjonalnym byłoby choćby z samego tego faktu oczekiwać zwiększonego popytu

na akcje. Z drugiej strony, najpierw jednak indeksy musiałyby przeżyć te

podwyżki stóp, a to z reguły dla byków bywa bardzo bolesne (zwiększa się

atrakcyjność obligacji, a zmniejsza akcji), niezależnie od faktycznego

wpływu na koniunkturę gospodarczą.

Reklama
Reklama

Oczywiście indeksy w Europie nie będą zbyt mocno reagować na to co wydarzyło

się w USA. Zbyt mała zmiana (a Nasdaq dokładnie na zero) i duzi gracze

czekają na zbyt ważne informacje. Najpierw uwagę rynków finansowych skupią

na sobie dane o PPI o 14:30. Wartość bazowa za styczeń to +0,8%, co jest

poziomem najwyższym od marca 2003 roku. Zawsze tak duży wyskok inflacji

Reklama
Reklama

powodował w kolejnych miesiącach "dobre" dane. Tłumaczyć to można wpływem

jednorazowych czynników na takie wyskoki inflacji, lub po prostu faktem, że

analitycy po takich fatalnych danych jak w styczniu mają tendencję do

ostrożnego prognozowania i na wszelki wypadek podają większą inflację.

Schemat podobny do wyników spółek. Za przekroczenie prognoz (w przypadku

Reklama
Reklama

inflacji, lepsze są dane niższe od prognoz) analityka nikt nie gani, a

często wręcz przeciwnie. Za to przy rozczarowaniu winny jest zawsze

analityk. Wracając do danych za luty, to teraz oczekuje się wzrostu core PPI

(wartość bazowa) o +0,1% po wspomnianym +0,8% w styczniu, oraz PPI na +0,3%

po takim samym odczycie w styczniu. Ja odbieram te prognozy jako bardzo

Reklama
Reklama

ostrożne i prędzej oczekiwałbym niższych wartości, niż negatywnej

niespodzianki (wyższej inflacji). Oczywiście im wyższa inflacja, tym nasilać

się będą spekulacje, że Fed porzuci słowo "measured" z komunikatu podanego o

20:15. W takim wypadku dolar znowu zacząłby się umacniać, a jak pamiętamy z

wczoraj może natychmiast przełożyć się to na słabnięcie walut naszego

regionu. W takim wypadku końcówka sesji na GPW mogłaby być nieprzyjemna.

Oczywiście główna wiadomość nadejdzie na rynki o 20:15, choć pewnie

większość funduszy i tak powstrzyma emocje i zacznie przerzucać kapitały

między giełdami dopiero po publikacji równie ważnych środowych danych o

14:30 (inflacja CPI). Moje oczekiwania ? Skończy się na strachu i Fed

pozostawi komunikat niemal bez zmian. Ale jeśli byki myślą, że to świetna

wiadomość, to niestety takich raczej być nie może przy dzisiejszym

komunikacie. Wydaje się, że albo będziemy mieć negatywne dla akcji

rozwiązanie z zapowiedzią mocniejszych podwyżek, albo pozostawienie

komunikatu bez zmian, co będzie odebrane jako tylko neutralna wiadomość dla

rynków. Taka to już niestety bycza wada w trakcie trwania cyklu podwyżek

stóp procentowych.

Na naszym rynku NBP poda dziś inflacje bazową za styczeń i luty, ale po

części to już "stare" dane, a po części uwaga koncentruje się teraz głównie

na wydarzeniach światowych. Tak więc przebieg sesji oczywiście znowu

ustawiać będzie waluta. Wczoraj po zakończetakiego walutowego otoczenia. Prognozy na dzisiaj ? Naprawdę nie ma to

sensu, bo teraz trzeba tylko patrzeć na rynek walutowy i reagować na

mocniejsze impulsy. Dla zachowania obiektywności powinienem napisać, że na

obu rynkach balansujemy na krawędzi zniesienia 61,8% trendu wzrostowego

zapoczątkowanego w styczniu i zejście niżej byłoby zapowiedzią oddania

całego wzrostu. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek kierował się teraz techniką,

tym bardziej że siłę tego trendu spadkowego osłabia rozkład obrotów (brak

wzrostu aktywności przy spadkach). Bez dwóch zdań rynkiem akcji rządzi

rozchwiana waluta i jej ruchy do ogłoszenia danych o inflacji (USA) i

komunikatu Fed można tylko naśladować, a na pewno nie prognozować. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama