Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 23.03.2005 07:57

Oczywiście wydarzeniem wczorajszej sesji była decyzja FOMC o wysokości stopy

procentowej. Wczoraj po raz siódmy została ona podniesiona o 25 pkt

bazowych. Sama podwyżka nie była dla nikogo zaskoczeniem. Już od dłuższego

czasu uważano to za pewnik. Sama decyzja nie była więc tak interesująca, jak

jej umotywowanie, czyli treść komentarza po posiedzeniu. Właśnie tu starano

Reklama
Reklama

się doszukiwać jakiś zmian, które mogłyby wskazywać na zmianę nastawienia co

do dalszych posunięć. Przed ogłoszeniem decyzji przypuszczano, że zniknie

słowo o "wyważonym" wzroście stóp procentowych, co miałoby sugerować

przyspieszenie ich zwyżki. Magiczne słowo jednak pozostało. Właśnie tym

można tłumaczyć początkową radość rynków. Jednak w treści komunikatu mamy

wyartykułowane obawy związane z rosnącymi napięciami inflacyjnymi. Tym samym

Reklama
Reklama

rynki zmuszone są większą wagę przywiązywać do czynników, które te napięcia

powodują. Na tapetę powraca więc temat wysokiej ceny ropy naftowej ropa.gif

oraz rosnących cen innych surowców crb.gif

To wspomnienie o inflacji wywołało taką samą reakcję, jakby zniknął wyraz

"wyważony". Obligacje straciły część swojej wartości 10y.gif a ich

rentowność skoczyła rentownosc_10y.gif Rosnąca rentowność nie służy rynkom

Reklama
Reklama

akcji. Indeksy, które przed publikacją decyzji FOMC notowały wzrosty,

zanurkowały i zakończyły sesję zaliczając minima Nasdaq.gif SP500.gif

Dow.gif Na tym ostatnim mamy kolejną czarną świecę dj.gif Na rynku walutowym

ponownie zyskał dolar, gdyż wyższa rentowność papierów skarbowych w Stanach

jest z pewnością coraz bardziej atrakcyjna dla inwestorów. W efekcie dostało

Reklama
Reklama

się i naszej złotówce. Atrakcyjniejsze warunki za oceanem powodują, że z

naszego rynku rezygnują kolejni inwestorzy, a przynajmniej redukują

zaangażowanie.

W związku z wydarzeniami wczorajszego wieczora (naszego czasu) dziś popyt

będzie musiał się zmagać z dwoma czynnikami. Po pierwsze wzrost stóp

Reklama
Reklama

procentowych w USA spowodował spadek tamtejszych indeksów, a tym samym

wywołał negatywny impuls. Po drugie, mamy nasz własny impuls spowodowany

osłabieniem rodzimej waluty. Jak wiadomo, ostatnio inwestorzy są szczególnie

wyczuleni na zachowanie złotego. Jego osłabienie może sugerować, że kapitał

zagraniczny opuszcza nasz kraj. Dotyczy to zarówno rynku długu, jak i rynku

Reklama
Reklama

akcji. Nie będzie więc dla nikogo zaskoczeniem, jeśli dzisiejsze notowania

rozpoczniemy spadkiem cen. Tego po prostu nie da się uniknąć.

Dzisiejsza sesja będzie też testem faktycznej siły wczorajszych kupujących.

Wczorajsze zainteresowanie popytu najważniejszymi spółkami miało sugerować,

że kupuje "zagranica". Czy tak jest faktycznie? Dziś się przekonamy. Dziś

bowiem mamy mało sprzyjające warunki dla śmiałych zakupów. Jeśli znaczna

część wczorajszej zdobyczy byków zostanie obroniona, będzie można myśleć o

próbie powrotu do 2000 pkt Kontrakty.gif Indeks.gif Wszystko więc sprowadza

się do zasady, że po korekcie poznamy siłę tendencji. Jeśli założyć, że

wczorajsza sesja wyznaczyła jakaś tendencję, to dziś spadek nie powinien być

głęboki. Zejście pod poniedziałkowe minima rozpocznie kontynuację spadków.

KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama