Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 21.04.2005 08:52

Po dwudniowym odreagowaniu indeksy powróciły na nowe minima trendu

spadkowego. Powód ? Cytować serwisy, czy wrócić do Weekendowej ? Różnica

jest taka, że serwisy każdego dnia podawać będą inne powody spadku nie

patrząc na szerszy ich kontekst. Natomiast reakcja rynku nie jest związana

tylko i wyłącznie z kilkoma publikacjami spółek, czy jedynie ze wzrostem cen

Reklama
Reklama

ropy lub jednymi danymi makro - choć oczywiście na wielu sesjach każdy z

tych argumentów może chwilowo odegrać kluczowe znaczenie.

Kluczowe znaczenie mają jak widać teraz fatalne nastroje. Inwestorzy

wybiórczo patrzą na wszystkie spływające na rynek informacje i danego dnia

wybierają te najgorsze mocno nimi epatując. Wczoraj już nie liczyły się

(chwilowo) wyniki spółek, ... bo Intel i Yahoo po dobrych publikacjach nie

Reklama
Reklama

pozwalały na spadki ? Kluczowe były dane o inflacji, choć oczywiście, tak

jak wyniki spółkę przed każdą ostatnią przeceną, nie wywołały

natychmiastowej reakcji. Osiągnięcie minusów widocznych na zamknięciu trwało

całą sesję. To chyba najlepszy dowód, że rynkiem najmocniej rządzą nastroje

(i analiza techniczna), a nie bieżące informacje spływające na rynek.

Informacje mogą być tylko impulsem, a teraz rynek szuka takich impulsów do

Reklama
Reklama

wyprzedaży. Warto też przy okazji raz jeszcze zauważyć, że indeksy znowu

systematycznie osuwały się całą sesję, a nie był to żaden emocjonalny szybki

wyskok/spadek. Tak jak na ostatnich trzech sesjach zeszłego tygodnia, to

potwierdza siłę niedźwiedzi.

To jaki był ten faktyczny "powód" spadku ? Inflacja w podwójnej formie.

Reklama
Reklama

Najpierw jak pamiętamy o 14:30 dostaliśmy nieco rozczarowujące dane o

inflacji, które strasząc rynek wyczuliły go też na publikację Beżowej

Księgi. Ta też nie pomogła, bo ... "Raporty ze wszystkich dwunastu

regionalnych oddziałów Rezerwy Federalnej wskazują, że aktywność biznesu

rosła w okresie od końca lutego do początku kwietnia ... ale .... w wielu

Reklama
Reklama

okręgach nasiliła się presja cenowa, a większość z nich informuje, że

wysokie lub rosnące koszty energii są powodem do niepokoju we wszystkich

sektorach".

Po sesji wyniki podał Qualcomm (-4,6% po sesji - rozczarowanie prognozą)

Ebay (+0,7% po sesji - 2 centy powyżej prognozy 0,18), dziesiątki innych

Reklama
Reklama

spółek plus najważniejsza Motorola, której kurs wzrósł 3,9% po opublikowaniu

zysku 28 centów przy prognozie aż 9 centów niższej. Przychody też

przekroczyły prognozy, a spółka zapowiedziała optymistyczne kolejne kwartały

podnosząc prognozy zysku. Kontrakty teraz NQ +3 SP +2 Retoryczne pytanie -

czy to ma decydujący wpływ na dzisiejszą sesję ? Odpowiedź w pierwszych

akapitach.

Danych istotnych dzisiaj nie ma ani w USA (poza tradycyjnym Initial Claims w

czwartki), ani w Polsce. Nie chcę powtarzać, że GPW jest bardzo słaba, że

odreagowanie zatrzymało się na luce bessy i zrobiliśmy nowe minima, że

wczorajsza sesja potwierdza niedźwiedzi kierunek, czy w końcu że płynące ze

spółek i otoczenia informacje "usprawiedliwiają" spadek. To już było. Plusów

też zbyt długo nie wymieniam, bo można tylko patrzeć na lekkie umocnienie

złotego wraz z walutami regionu, lub ewentualnie po kolejnej przecenie

patrzeć na mocne wyprzedanie rynku - tylko jaki to optymistyczny argument ?

Rynek dalej będzie pod presją i nie ma co tutaj dywagować do czasu złamania

linii trendów spadkowych, co byłoby teraz jednoznaczne z zamknięciem

ostatniej luki bessy. Zamiast szczegółowej na dzisiaj prognozy przytoczę

swój gazetowy komentarz, który nie odnosi się tylko do dzisiejszej sesji.

Jeśli na roczną inflację spojrzeć jak na wykres giełdowy, to w ostatnich

dziesięciu latach możemy wyróżnić cztery punkty zwrotne. Wyraźny spadek

inflacji w latach 90-tych zatrzymany zostao niską wartość 0,3%. Od tego momentu trwał dość systematyczny

wzrost inflacji zdynamizowany efektem unijnym. Szczyt inflacji mieliśmy w

lipcu i sierpniu 2004 r. gdy w obu miesiącach osiągnęła wartość 4,6%. W

zgodnej opinii uczestników rynku inflacja będzie dalej spadać w kolejnych

miesiącach, a już na pewno nie przekroczy ostatniego szczytu. Należy więc

uznać to za czwarty punkt zwrotny inflacji.

Dlaczego w ogóle poruszam ten temat w tym miejscu ? Jeśli bowiem odnieść te

inflacyjne trendy i punkty zwrotne do indeksu WIG20 to mamy pewną wyraźną

zależność. Zwrot (w górę) inflacji w marcu 1999 r. nastąpił dokładnie 5

miesięcy po dołku na rynku akcji. Cała internetowa hossa skończyła się 10

marca 2000 r. i znowu 5 miesięcy później (dane były 31 lipca) mieliśmy zwrot

rocznej inflacji. Rozpoczętej długiej bessie towarzyszyła równie długa

"bessa inflacji". Dołek WIG20 faktycznie był we wrześniu 2001 r. ale od

lipca do października 2002 r. testowaliśmy ten poziom po raz kolejny i

dopiero stąd zaczęła się hossa. Co było za około 5 miesięcy ? Dołek

"niedowartościowanej" inflacji w kwietniu 2003 r. (0,3%). Jeśli uznać

inflację za tak dokładny wskaźnik, to rynek akcji w tym roku mocno się

pomylił, bo szczyty inflacji w lipcu i sierpniu pokazują, że szczyt rynku

akcji ... "był" w kwietniu 2004 r. przy wartościach WIG20 1874,97 pkt. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama