przeceny. Oczywiście nie można zapominać choćby wczorajszego bardzo słabego
zachowania rynku. Widać było, że nasz parkiet jest w takiej kondycji, że gdy
dostanie impuls do spadków, to ruszymy do nich bardzo dynamicznie. Ale taka
sesja w USA trochę zmieni układ sił. Gorzej, gdyby nawet w tak sprzyjających
okolicznościach nie udało wykreować się jakiegoś odreagowania (sugerują
patrzeć nie na jego skalę, ale na obroty - im wyższe, tym lepiej dla byków
na kolejne sesje).
Plusem dla rynku jest też złoty, który dalej wyraźnie się umacnia w
towarzystwie walut regionu. Ale to tak jak z akcjami GM - informacja musi
trafić na podatny grunt. Wczoraj była zupełnie ignorowana i odeszliśmy od
schematu umocnienie złotego = wzmocnienie rynku akcji. Tak było w całym
regionie.
Ale mimo tych pozytywnych impulsów i oczekiwania wzrostu na pewno nie można
oczekiwać, że duzi inwestorzy rzucą się z rana na akcje. Popyt wstrzymywać
będzie oczywiście polityka, oraz wyczekiwania na czwartkowe posesyjne (chyba
posesyjne) wyniki KGHM. O samej polityce nic nie piszę, bo prasa temat
prześwietliła aż do znudzenia. Wnioski są takie, że szanse na
samorozwiązanie są nikłe. Gdyby do tego doszło, to pierwsza reakcja rynku
będzie zapewne nerwowa (osłabienie złotego, spadek cen akcji), a potem
inwestorzy ucieszą się z zakończenia politycznej nw to 210 mln najwyższa 452 mln. W tym kwartale nie ma aż
tak dużej rozbieżności prognoz, bo po informacjach ze spółki łatwiej
oszacować efekt transakcji hedgingowych. MP