Obronione zostało wprawdzie wsparcie na wysokości 1813 pkt., a zachowanie rynku przypomina podobne sytuacje z początku marca i końca kwietnia, które kończyły się ruchem wzrostowym, jednak tak jak wówczas, można obecnie oczekiwać jedynie lekkiej kilkusesyjnej korekty. Otwarcie kontraktów wypadło blisko poziomu odniesienia, jednak próba wyjścia na plus skończyła się niepowodzeniem, a podaż potwierdziła, że kontroluje sytuację. Jeszcze przed rozpoczęciem kasowego kurs przebił wsparcie na 1813 pkt. i dotarł do poziomu 1807 pkt. Okazał się on później dziennym minimum, gdyż indeks, choć zaczął na minusie, szybko przystąpił do odrabiania strat pociągając wyżej kontrakty. Odbicie dotarło w pobliże oporu na 1822 pkt., ale poniżej wzrost został zatrzymany. Rynek cofnął się i na ponad dwie godziny utknął w konsolidacji w okolicach 1813 pkt. Z tego marazmu wyrwały go lepsze od oczekiwań dane o marcowym deficycie handlowym w USA, które stały się impulsem dla poprawy nastrojów. Efektem był wyraźniejszy ruch wzrostowy, który przeniósł sforsowanie wcześniejszego szczytu i wspomnianego oporu. Podaż nie pozwoliła jednak zagrozić kolejnej barierze na 1835 pkt. i w końcówce doszło do lekkiego spadku.
Sesja nie zmieniła w większym stopniu sytuacji. Z jednej strony skuteczna obrona wsparcia, jakie na wysokości 1813 pkt. tworzy minimum ze stycznia w połączeniu z podobieństwem obecnej sytuacji do zachowania rynku na początku marca i pod koniec kwietnia dają pewne nadzieje na odreagowanie przeceny, ale nie są to wystarczające argumenty by liczyć wkrótce na wyraźniejsze odbicie. Niektóre z szybkich oscylatorów, jak %R, na którym postała niewielka pozytywna dywergencja, sygnalizują wyprzedanie rynku, ale to także mało przekonujące przesłanki przemawiające za większym wzrostem. Poniżej linii sygnału znajdują się ROC i MACD potwierdzając w ten sposób układ sił na rynku. Na większy optymizm nie pozwalają też położone w pobliżu opory. Pierwszym z nich jest strefa wyznaczona przez przebite dna ze stycznia oraz połowę wtorkowego korpusu, czyli 1835-1843 pkt. Kolejną barierą jest linia spadków łącząca szczyty z 13 kwietnia i 9 maja br. biegnąca aktualnie na wysokości 1862 pkt. Dopiero po sforsowaniu tych ograniczeń można będzie liczyć na wyraźniejszy ruch wzrostowy, ale w najbliższym czasie powinny to być wystarczające zapory dla popytu. Dzisiejsza sesja dzięki poprawie w USA może przynieść lekkie odbicie. W okolicach pierwszego z oporów należy jednak liczyć się z aktywniejszą podażą i w tym rejonie możliwe jest wyhamowanie, a w trakcie dnia także próby ściągnięcia kursu w dół.