Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 30.05.2005 08:54

O piątkowej sesji w USA jak najszybciej trzeba zapomnieć. Indeksy

kosmetycznie wzrosły na zamknięcie, a nie ma to znaczenia z dwóch powodów.

Po pierwsze obroty były bardzo niskie, co jest zupełnie normalne przed

długim weekendem. Poważny kapitał się nie angażuje. Dzisiaj w USA rynki

finansowe zamknięte w USA z powodu święta Memorial Day. Drugi powód to

Reklama
Reklama

powody tej wspinaczki i kosmetycznego wzrostu na zamknięcie. Pozwolę sobie

zacytować - "Amerykańskie giełdy zakończyły niemrawy piątkowy handel

niewielkimi wzrostami indeksów, ponieważ wyższe ceny ropy przełożyły się na

zwyżkę notowań koncernów naftowych .... ". Każdemu inwestorowi czytającemu

takie "wyjaśnienie" wzrostu powinna zapalić się ostrzegawcza lampka. Wzrost

cen ropy na większości sesji powoduje bowiem obawy związane z inflacją,

Reklama
Reklama

spowolnieniem gospodarki i dość wyraźnie przyczynia się do przeceny

indeksów. A co jeśli nie ? Wtedy oczywiście tłumaczy się to wzrostem kursów

koncernów naftowych. Tym razem tej (trochę) pokrętnej logice służył po

prostu przedłużony weekend, a konkretnie zwiększone zapotrzebowanie

konsumentów na paliwo w tym czasie. Po drugiej stronie giełdowej barykady

stały argumenty z najgorszego na rynku sektora farmaceutycznego, który na

Reklama
Reklama

południe pociągnął koncern Pfizer, którego flagowy produkt Viagra miał

rzekomo spowodować kilkadziesiąt przypadków utraty wzroku. Ale o szczegółach

nie piszę, by ... nikogo nie stresować :)

Oprócz amerykańskiego święta trzeba też zwrócić uwagę na święto bankowe w

Wielkiej Brytanii. Jeśli połączymy to z faktem, że jesteśmy w Polsce po

Reklama
Reklama

długim weekendzie, to taki kalendarz powinien na dzisiaj dać rekordowy

marazm. Ale dwa powody przeczą takiemu ponuremu scenariuszowi. Chodzi

zarówno o dość nietypową pod względem aktywności piątkową miedzyświąteczną

sesję (banki rozruszały rynek), a po drugie o francuskie referendum.

O wynikach nie piszę, bo każdy portal poda szczegóły. Z punktu widzenia

Reklama
Reklama

giełdy w dużej mierze francuskie "NIE" zostało zdyskontowane. Większą

niespodzianką byłoby ratyfikowanie traktatu i tylko wtedy reakcja byłaby

bardzo silna. Mimo wszystko, otwarcie handlu na rynku walutowym umocnieniem

dolara do euro o ponad 50 pips pokazuje, ze negatywny dla traktatu

scenariusz nie był dla inwestorów tak oczywisty. Paradoksalnie jednak,

Reklama
Reklama

reakcja walut na rynkach wschodzących jest dzisiaj rano zdecydowanie

spokojniejsza, choć to właśnie Europa Wschodnia na odrzuceniu konstytucji ma

najmocniej "ucierpieć". Ale też tutaj najmocniej to dyskontowano. Poza tym,

do dzisiejszej reakcji rynków podchodziłbym z dużą rezerwą. Kierować nią

będą czyste emocje, a nie najwięksi gracze - czyli banki w Londynie (możnaby

dodać - i centralne w USA). Nie zdziwiłoby mnie, gdybyśmy dzisiaj mimo

referendum oglądali marazm na rynku akcji i na rynku walutowym, a prawdziwą

reakcję poznamy dopiero jutro. Jeśli chodzi o moją ocenę, to francuskie

"NIE" uważam za mniejsze zło dla GPW. W ten sposób znika część zawirowań

politycznych jakie przetoczą się przez Polskę w drugiej połowie roku.

Dorzucenie do tego zbiorowej odpowiedzialności za traktat byłoby chyba zbyt

dużym ryzykiem dla zagranicznych inwestorów, by angażować się w najbliższych

miesiącach w aktywa złotowe. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama