Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 02.06.2005 09:45

Na wstępie przepraszam za opóźnienie dzisiejszego komentarza spowodowane

kłopotami technicznymi. Wróćmy jednak do spraw rynkowych. Sesja w USA

skończyła się kolejnym wzrostem Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif i w mojej

ocenie już nieco przesadzonym, choć nie napiszę, że bezpodstawnym.

Podstawą była inflacja, o której dyskusję zapoczątkował indeks ISM. Najpierw

Reklama
Reklama

przypomnę, co pisałem w Weekendowej.... Indeks systematycznie spada od

początku 2004 roku i pojawiły się pierwsze głosy mówiące o tym, że w

maju/czerwcu możemy zobaczyć spadek pod kluczowy poziom 50 pkt, który jest

granicą rozwoju sektora. Taki spadek miałby ogromne konsekwencje z punktu

widzenia prognoz polityki Fed. Otóż nigdy, za czasów kadencji Greenspana,

Fed nie podniósł stóp procentowych w momencie gdy następował spadek ISM pod

Reklama
Reklama

50 pkt. Wręcz stopy były obniżane..... Wczoraj zobaczyliśmy 51,4 pkt. i

naprawdę nie miało już znaczenia, że było to poniżej prognoz. Ważne, że

powyżej 50 pkt. Języczkiem uwagi był jednak subindeks cen, który wręcz

załamał się spadając z poziomu 71,0 w kwietniu do 58,0 w maju. To

natychmiast zdjęło z rynku wszelkie obawy o presję inflacyjną. (tak jako

ciekawostka przed piątkowym raportem z rynku pracy - subindeks zatrudnienia

Reklama
Reklama

spadł z 52,3 na 48,8).

Do tego szef regionalnego zarządu Rezerwy Federalnej z Dallas, Richard

Fisher powiedział w wywiadzie dla CNBC, że Fed ma jeszcze pole do

podnoszenia stóp procentowych, ale cykl zaostrzania polityki monetarnej może

zbliżać się ku końcowi. Wymarzona sytuacja dla byków. Zresztą wystarczy

Reklama
Reklama

spojrzeć na wykres rentowności 10 latek. To absolutnie wszystko wyjaśnia na

wczorajszej sesji. Wykres.gif Rentowność spadła na poziomy najniższe od

kwietnia zeszłego roku. Oczywiście optymista powie, że to brak presji

inflacyjnej, a pesymista doda, że to obawy gospodarki przed spowolnieniem

gospodarczym. Faktem jest jednak na pewno to, że tak niska rentowność

Reklama
Reklama

obligacji nakręca koniunkturę na rynku akcji podnosząc relatywnie wycenę

akcji. Krótko i prosto mówiąc - wraz ze spadkiem rentowności obligacji

zmniejsza się ryzyko inwestowania w akcje. Niezależnie od wartości

fundamentalnej tych akcji. Dopóki nie będzie zwrotu na rynku obligacji,

dopóty rynkowi akcji nie grozi żadne załamanie, ale w mojej ocenie ten

Reklama
Reklama

wzrost nie jest już "zdrowy" i opiera się na przesłankach, które nie

pociągną rynku trwale na północ.

Na razie nastroje są jednak zdecydowanie po stronie byków, co także

potwierdza fakt, że zachowanie rynku ropy jest zupełnie ignorowane. Jednego

dnia nawet pomaga rynkowi przez wzrost koncernów naftowych, a drugiego nikt

nie patrzy na kursy ropy przez pryzmat przyszłej presji inflacyjnej. A jest

na co patrzeć. ROPA.gif Zwracam na to uwagę, bo temat ropy wróci na rynek

natychmiast, gdy pogorszą się nastroje i indeksy zaczną spadać. Wtedy

analitycy będą to tłumaczyć wzrostem cen ropy. Na razie rynek słusznie to

zignorował.

Dzisiaj z danych makro mamy tradycyjnie liczbę wniosków o zasiłek dla

bezrobotnych. Dane o tyle istotne, że mogą ustawić oczekiwania na piątkowy

raport z rynku pracy. Do tego rewizja wydajności pracy za I kw. i o 16:00

zamówienia w przemyśle. Ogólnie jednak wszystkie te publikacje nie powinny

być głównym impulsem dla dzisiejszych notowań. Zbyt mała ich waga.

Należy na dzisiaj wspomnieć też o holenderskim "NIE", choć oczywiście dla

rynków nie jest to absolutnie żadna niespodzianka i żadnych nowych

perturbacji nie wywoła. Dolar wprawdzie po wynikach głosowania zrobił nowe

maksy do euro, ale już straty odrobił i przekładając to wszystko na kursy

złotego - nie jest to czynnik, który ustawi dzisiejsze notowania. USD/PLN

teraz 3,37 a EUR/PLN 4,13 czyli bez sensacji mkty.gif

Indeks.gif ale też "pierwsze" ważne zniesienie 38,2% całego trendu

spadkowego. Ja już pisałem wcześniej, że zachowanie rynku na tym poziomie

bardzo wyraźnie może pokazać jego kondycję. Na razie zwrot właśnie tutaj

jest dla optymistów sygnałem ostrzegawczym. Jeśli ponownie zbliżymy się do

tych poziomów i podaż zdecydowanie uderzy właśnie tutaj, to bajkę o

dłuższych wzrostach odłożyłbym na jakiś czas na półkę. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama