Reklama

Komentarz walutowy Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 10 czerwca 2005r., godz. 10:00 Nie ma mocnych na złotego Rynek krajowy

Publikacja: 10.06.2005 10:19

Wczorajsza sesja przyniosła nieznaczne odreagowanie wcześniejszych spadków złotego, jednak nie na długo. Odbicie z okolic 4,03 w rejon 4,0630 na EUR/PLN i 3,3250 na USD/PLN nie utrzymało się jednak długo i pod koniec sesji nasza waluta odrobiła większość strat. Dzisiaj rano obserwowaliśmy znów zakupy naszej waluty. Kurs EUR/PLN ponownie spadł w okolice 4,03 a USD/PLN w rejon 3,2980.

Obserwowany ostatnio w trakcie sesji swoisty rollercoaster to wynik różnych sprzecznych informacji jakie napływają na rynki. Wczoraj rano mieliśmy kolejną wypowiedź przedstawiciela PiS, tym razem Kazimierza Marcinkiewicza dla którego Rada Polityki Pieniężnej jest zbędną instytucją. Przypomnijmy, że w środę lider prezydenckich sondaży, Lech Kaczyński, był dosyć sceptycznie nastawiony co do perspektyw szybkiego wejścia do strefy euro. Na rynkach panuje jednak opinia, iż hasła PiS są tylko prowyborczymi i nie będą mieć racji bytu w kontekście prognozowanej koalicji tego ugrupowania z PO. Takie myślenie może okazać się jednak błędne jeżeli spojrzy się na wyniki ostatnich sondaży (poza TNS OBOP), gdzie PiS uzyskuje niewielką przewagę - w takiej sytuacji to zwycięzca będzie rozdawać karty w nowym rządzie. Drugą informacją, która wprowadziła zamieszanie na rynki była informacja o tym, że 17 czerwca posłowie będą głosować nad wnioskiem o wotum nieufności dla ministra finansów Mirosława Gronickiego. Szef SLD, Wojciech Olejniczak po spotkaniu z ministrem zapewnił jednak, że jego klub tego wniosku nie poprze, a minister zapowiedział przygotowanie programu osłonowego dla najbiedniejszych. Nieoficjalnie zaczyna się coraz częściej mówić o tym, że do podwyżki najprawdopodobniej w ogóle nie dojdzie. Rynek odebrał to jako zapowiedź, że dobrze oceniany przez nich minister pozostanie na stanowisku (choć nie do końca wiadomo jak zachowa się Socjaldemokracja Polska). Z pozostałych informacji warto odnotować wypowiedź ministra gospodarki Jacka Piechoty o możliwości spadku stopy bezrobocia we wrześniu do 17 proc., chociaż pytanie na ile jest to już wypowiedź "wyborcza".

Mogące mieć duży wpływ na rynki wczorajsze wystąpienie Alana Greenspana przed połączoną Komisją Gospodarki Kongresu nie miało większego wpływu na zachowanie się walut na rynkach wschodzących.

Z technicznego punktu widzenia ostatnie zachowanie się rynku pokazuje, że trend na mocną złotówkę nadal się utrzymuje, chociaż pojawiają się sygnały mogące świadczyć o jego bliskim zakończeniu. Dlatego też sądzimy, iż okolice 4,00-4,02 na EUR/PLN powinny stać się wsparciem dla kupujących euro. Z kolei dla USD/PLN takim poziomem są okolice 3,28-3,29. Podtrzymywalibyśmy perspektywę powrotu odpowiednio w okolice 4,05 i 3,31-3,32.

Rynek międzynarodowy

Reklama
Reklama

Na rynku EUR/USD mieliśmy wczoraj nastrój wyczekiwania na zaplanowane na popołudnie wystąpienie Alana Greenspana przed Kongresem. Rynek nie zareagował zbytnio na informacje o lepszym cotygodniowym bezrobociu w USA (330 tys. wobec oczekiwanych 335 tys.), a także przemówienia Gerharda Schroedera i Jean Claude Trichet?a. Pierwszy zapowiedział na 1 lipca głosowanie nad wotum zaufania dla rządu, a drugi stwierdził, iż Europie potrzebne są reformy strukturalne unikając tym samym jasnej odpowiedzi na pytanie o szanse na obniżki stóp procentowych. Rynek "rozruszał" się dopiero po wypowiedzi Greenspana. Szef FED stwierdził, że gospodarka opiera się "na dość solidnych podstawach", a ostatnie słabsze sygnały o stanie koniunktury "nie poprzedzają poważniejszego spowolnienia aktywności gospodarczej". Tym samym nie zaszkodzą jej dalsze "umiarkowane" podwyżki stóp procentowych. Dodał on jednak, że presja inflacyjna jest ograniczona, a na jej większe zmiany mogą wpływać ceny ropy. Te dwie wypowiedzi są w zasadzie ze sobą w konflikcie, co na początku spowodowało małe zamieszanie na rynku EUR/USD. Korzystną dla dolara może być natomiast wypowiedź odnośnie lepszych perspektyw dla ograniczenia deficytu na rachunku obrotów bieżących, zwłaszcza w kontekście dzisiejszych danych o deficycie handlowym USA za kwiecień. Szef FED zwrócił także uwagę na to, że słabszy wzrost wydajności może prowadzić do wzrostu kosztów pracy w USA. Nie wiadomo jednak w jakim stopniu przełoży się to na inflację. Swoista "dwoistość" wypowiedzi Greenspana spowodowała, że dolar wpierw się osłabił, później umocnił, a wieczorem powróciliśmy do poziomów sprzed jego wystąpienia (1,2230 na EUR/USD).

Dzisiaj uwaga rynków skupi się na publikowanych o godz. 14:30 danych odnośnie poziomu deficytu handlowego USA za kwiecień. Nie można wykluczyć, że figura okaże się lepsza od 58 mld USD, tak jak to miało miejsce w marcu. Z kolei jeżeli wynik będzie zgodny z oczekiwaniami to może być już zdyskontowany przez rynek. W tym kontekście warto będzie zwrócić uwagę na inne czynniki, którymi są dalsze spekulacje odnośnie cięć stóp procentowych w strefie euro i w Wielkiej Brytanii. Inwestorzy będą także zwracać uwagę na informacje z rozpoczynającego się dzisiaj w Londynie spotkania ministrów finansów grupy G-8, po tym jak wczoraj sekretarz skarbu USA, John Snow zapowiedział, że należy poruszyć kwestię chińskiego juana. Tyle, że rynek zaczyna pomału przyzwyczajać się do amerykańskich nacisków, które Chińczycy ingnorują.

Technika pokazuje, że silnym oporem są okolice 1,2250 i raczej nie powinien on zostać pokonany. Istnieje prawdopodobieństwo, że dzisiaj, bądź podczas kolejnych sesji poziom wsparcia 1,2150 z ubiegłego tygodnia zostanie pokonany. Wtedy droga w okolice 1,1970-1,2000 będzie otwarta.

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama