Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 14.06.2005 08:49

O wczorajszej sesji w USA w porannym dzisiaj nawet nie wspomnę. Zaczynamy

bowiem

teraz zupełnie nowy rozdział giełdowej historii. Od dzisiaj na rynek

zaczynają spływać bardzo ważne dane makro i teraz rozpocznie się rozgrywka

inwestorów głównie właśnie wokół tych publikacji. Informacje o odejściu

Reklama
Reklama

prezesa Morgan Stanley mogły działać tylko kilka godzin. Publikacje z tego

tygodnia mogą wskazać rynkom kierunek na kolejne tygodnie. Najpierw dzisiaj

o 14:30 poznamy dane o amerykańskim PPI za maj. Prognozuje się, że inflacja

spadła 0,2% a wartość bazowa (bez cen żywności i energii) wzrosła o 0,2%.

Tak niskie odczyty to zasługa spadku cen ropy (w połowie miesiąca) do

poziomów najniższych od lutego, oraz spadku cen energii elektrycznej. Powody

Reklama
Reklama

nie ważne. Ważne prognozy. I tutaj warto od razu zauważyć, że ich rozpiętość

jest bardzo duża. Serwisy prognozują od +0,0% do spadku aż -0,6% (PPI).

Faktycznie było wiele sprzecznych szczątkowych danych spływających ostatnio

na rynek, więc choć waga tej publikacji jest ogromna, to wydaje się, że

"tolerancja" inwestorów na odchylenie prognoz też będzie spora. Jeśli

inflacja będzie wyższa, to dla rynków akcji to zła wiadomość. W tym także

Reklama
Reklama

dla GPW. W USA oznacza to zapowiedź kontynuowania podwyżek stóp procentowych

przez Fed. Powinno to wzmocnić dolara, przecenić obligacje (wzrost

rentowności) i akcje. Jeśli chodzi o nasz rynek, to większa rentowność

amerykańskich obligacji zmniejsza "konkurencyjność" rynków wschodzących, a

do tego w przypadku opisanego wyżej scenariusza przecenia USD/PLN (względem

Reklama
Reklama

euro złoty też wtedy z reguły cierpi), czyli to także straszy zagranicznych

inwestorów. Jakby nie patrzeć - niższa inflacja plus dla akcji na GPW, a

przekroczenie w górę prognoz inflacji zachęci podaż. Trzeba też w tym

wypadku dodać, że piszę o ogólnych zasadach, które trzeba założyć przed tą

publikacją. A nie zamierzam przekonywać, że w ostatnich miesiącach czarne na

Reklama
Reklama

giełdzie nie zawsze jest czarne (patrz rynek długu w USA w odniesieniu do

polityki FED). Trzeba też o tym pamiętać. Tak samo jak o tym, że po

dzisiejszym PPI jutro w USA jest CPI i dopiero to da pełny obraz inflacji w

USA.

Za to drugą ważną publikację w USA mamy już dzisiaj. O tej samej godzinie

Reklama
Reklama

poznamy sprzedaż detaliczną za maj. Prognozy mówią o spadku sprzedaży -0,2%

i wzroście sprzedaży +0,2% bez samochodów. Trzeba te dane porównać także z

danymi o inflacji. W maju bowiem cena benzyny na stacjach benzynowych spadła

średnio o około 3,5%. Jeśli inflacja będzie znacząco niższa, a przy tym core

PPI spełni oczekiwania analityków, to w takim układzie oznaczać to będzie,

że niejako automatycznie sprzedaż detaliczna powinna być też nieco niższa.

Oczywiście trochę upraszczam i wprost nie ma aż takiego przełożenia, ale

przy wyraźnie niższej inflacji spełnienie prognoz sprzedaży detalicznej

zostanie odebrane jako dobre dane, a w układzie wyższa inflacja/niższa

sprzedaż detaliczna rynek akcji bardzo źle to przyjmie.

Dla większego mętliku w głowie o 16:00 poznamy jeszcze dane o inflacji (CPI)

w Polsce (za maj). Efekt bazy powoduje, że zobaczymy kolejny silny spadek

inflacji. Po kwietniowym +3,0% analitycy oczekują spadku w okolice 2,3%. Te

dane w dużej mierze rozstrzygają po pierwsze o cenach i popycie na środowej

aukcji, a po drugie o decyzji RPP pod koniec czerwca. Fatalne dane o

wzroście gospodarczym zachęcają na razie do obniżki 25 pb. Wyższa inflacja

podda to w wątpliwość, wyraźnie niższa rozpocznie dyskusje nad wariantem

cięcia 25 pb i zmianą nastawienia z neutralnego na łagodne, lub

zadziwiającym cięciem 50 pb. z nastawienia neutralnego (tu bym rzucił biały

ręcznik wskazujący kompletny brak komunikacji RPP z rynkiem). Spory dylpekulacje o szybszych obniżkach stóp. To nie zachęci zagranicznego

kapitału. Dane niższe od prognoz wzmocnią oczekiwania na obniżki i w krótkim

terminie przyciągną do nas zagraniczny kapitał, w tym i na GPW coś wtedy

skapnie.

A że już kapie widać było na ostatnich sesjach. Dzisiaj ponownie trzeba

założyć, że skoro sesja w USA nie przyniosła niedźwiedziego przełomu, to

dominację na GPW dalej będzie mieć popyt, mimo że nastroje wyrażane bazą na

kontraktach (4 dni do wygaśnięcia serii !) wskazują zupełnie inną ocenę

rynku przez indywidualnych inwestorów. Ta ściana strachu od dłuższego czasu

napędza już wzrosty, więc dopiero gdy rynek faktycznie coś istotnego

przestraszy (lub wprowadzi w euforię), wtedy będzie można szukać końca tej

fali wzrostowej. Ale pierwsza do tego okazja dopiero na danych w USA o

14:30, więc do tego czasu założyć trzeba albo konsolidację z przypadkowymi

kursami (bo małe obroty - duzi inwestorzy wstrzymają się przed danymi), albo

znowu powolną wspinaczkę tradycyjnie pod dyktando banków. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama