poznamy sprzedaż detaliczną za maj. Prognozy mówią o spadku sprzedaży -0,2%
i wzroście sprzedaży +0,2% bez samochodów. Trzeba te dane porównać także z
danymi o inflacji. W maju bowiem cena benzyny na stacjach benzynowych spadła
średnio o około 3,5%. Jeśli inflacja będzie znacząco niższa, a przy tym core
PPI spełni oczekiwania analityków, to w takim układzie oznaczać to będzie,
że niejako automatycznie sprzedaż detaliczna powinna być też nieco niższa.
Oczywiście trochę upraszczam i wprost nie ma aż takiego przełożenia, ale
przy wyraźnie niższej inflacji spełnienie prognoz sprzedaży detalicznej
zostanie odebrane jako dobre dane, a w układzie wyższa inflacja/niższa
sprzedaż detaliczna rynek akcji bardzo źle to przyjmie.
Dla większego mętliku w głowie o 16:00 poznamy jeszcze dane o inflacji (CPI)
w Polsce (za maj). Efekt bazy powoduje, że zobaczymy kolejny silny spadek
inflacji. Po kwietniowym +3,0% analitycy oczekują spadku w okolice 2,3%. Te
dane w dużej mierze rozstrzygają po pierwsze o cenach i popycie na środowej
aukcji, a po drugie o decyzji RPP pod koniec czerwca. Fatalne dane o
wzroście gospodarczym zachęcają na razie do obniżki 25 pb. Wyższa inflacja
podda to w wątpliwość, wyraźnie niższa rozpocznie dyskusje nad wariantem
cięcia 25 pb i zmianą nastawienia z neutralnego na łagodne, lub
zadziwiającym cięciem 50 pb. z nastawienia neutralnego (tu bym rzucił biały
ręcznik wskazujący kompletny brak komunikacji RPP z rynkiem). Spory dylpekulacje o szybszych obniżkach stóp. To nie zachęci zagranicznego
kapitału. Dane niższe od prognoz wzmocnią oczekiwania na obniżki i w krótkim
terminie przyciągną do nas zagraniczny kapitał, w tym i na GPW coś wtedy
skapnie.
A że już kapie widać było na ostatnich sesjach. Dzisiaj ponownie trzeba
założyć, że skoro sesja w USA nie przyniosła niedźwiedziego przełomu, to
dominację na GPW dalej będzie mieć popyt, mimo że nastroje wyrażane bazą na
kontraktach (4 dni do wygaśnięcia serii !) wskazują zupełnie inną ocenę
rynku przez indywidualnych inwestorów. Ta ściana strachu od dłuższego czasu
napędza już wzrosty, więc dopiero gdy rynek faktycznie coś istotnego
przestraszy (lub wprowadzi w euforię), wtedy będzie można szukać końca tej
fali wzrostowej. Ale pierwsza do tego okazja dopiero na danych w USA o
14:30, więc do tego czasu założyć trzeba albo konsolidację z przypadkowymi
kursami (bo małe obroty - duzi inwestorzy wstrzymają się przed danymi), albo
znowu powolną wspinaczkę tradycyjnie pod dyktando banków. MP