Co interesujące, przeszkodą dla umocnienia amerykańskiej waluty nie stały się rezultaty publikacji danych o sprzedaży detalicznej w USA ani też informacje o poziomie wskaźnika PPI. Wprawdzie EUR/USD zaraz po publikacji tych danych zdołał zwyżkować do 1,2150, jednak poziom ten okazał się bardzo silnym oporem i jego pokonanie nie powiodło się. Wczoraj testowaliśmy 1,2150 trzykrotnie jednak podaż EUR/USD, jaka się tam pojawiała była bardzo silna. Teraz 1,2150 jest więc bardzo silnym oporem.

Dane jakie opublikowano wczoraj w USA nie okazały się korzystne. Sprzedaż detaliczna zniżkowała o 0,5% a wskaźnik PPI wyniósł w maju -0,6%. Rynek wydaje się jednak zbytnio nie przejmować tymi informacjami. Po ostatnim wystąpieniu szefa FED A. Greenspana inwestorzy obstawiają, że podwyżki stóp w USA będą kontynuowane w dotychczasowym tempie. Trzeba jednak podkreślić, że nastawienie inwestorów jest względem dolara na tyle pozytywne, że nawet słabe dane ze Stanów nie są w stanie powstrzymać presji spadkowej EUR/USD.

Dziś czeka nas kolejna porcja bardzo ważnych informacji gospodarczych ze Stanów Zjednoczonych. Będą to w szczególności dane o inflacji (CPI), produkcji przemysłowej oraz wielkości napływu kapitału zagranicznego na rynki finansowe w USA. Szczególnie dane o napływie kapitału mogą wywołać duże ruchy kursów na rynku. Oczekiwania mówią, że skala tego napływu może sięgnąć 60-65 mld USD. Dane te są szczególnie obserwowane w kontekście utrzymującego się wysokiego deficytu handlowego USA. Jeżeli coś w ogóle może doprowadzić do większej korekty wzrostowej na EUR/USD to chyba właśnie słabe dane o napływie kapitału.