Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 17.06.2005 08:52

Inwestorzy amerykańscy mieli wczoraj kilka powodów, by nawet mocno przecenić

indeksy, co biorąc pod uwagę fakt rozpoczęcia sesji pod szczytami ostatniej

konsolidacji, byłoby dalej tylko realizacją zysków. Tyle tylko, że chętnych

do sprzedaży wczoraj nie było. Rynek zachowywał się tak, jakby zupełnie

ignorował wszelkie złe informacje, a koncentrował się tylko na byczych

Reklama
Reklama

impulsach. Czasami takie zachowanie jest nieracjonalne i nielogiczne, gdy

przekracza pewne ramy przyzwoitości, ale w tej skali co wczoraj (i na

poprzednich sesjach) pokazuje jedynie siłę rynku.

Najwyraźniej pokazał to indeks Philadelphia Fed - indeks aktywności

gospodarczej w rejonie Filadelfii. Inwestorzy poznali te dane w połowie

sesji. Zamiast oczekiwanego 10,0 była wartość ujemna -2,2 pkt. Dramat ! To

Reklama
Reklama

dane za czerwiec, a ostatni negatywny odczyt oglądaliśmy w maju 2003 roku.

Gdyby rynek był słaby, to żadne interpretacje nie pomogłyby zatrzymać

podaży. Ale reakcji prawie nie było żadnej. Słusznie, choć akurat może nie

jest trafnym argumentem niektórych analityków patrzenie na wykresy indeksów

w maju 2003 roku gdy trwała "powojenna" hossa. Zdecydowanie bardziej do

zignorowania tego negatywnego odczytu zachęcają subindeksy w tej publikacji.

Reklama
Reklama

Subindeks zatrudnienia wzrósł z niskiego 5,4 do 7,1, subindeks cen spadł z

30,9 do 23,5 a indeks pokazujący prognozę na sześć miesięcy wzrósł z 22,3 do

30,6 czyli najwyżej w tym roku. Tak więc te najważniejsze z subindeksów

wszystkie pozytywne. To faktycznie pozwalało zignorować negatywny odczyt

samego Philadelphia Fed, także dlatego, że wczorajszy NY Empire State Index

Reklama
Reklama

był wyraźnie powyżej prognoz, ale to już inna bajka.

Warto także ponownie zwrócić uwagę na rynek obligacji. Rentowność wczoraj

wyraźnie spadła wymazując wzrosty od początku tygodnia, a wspominam o tym,

by zwrócić uwagę, że sam ten fakt daje teraz rynkom akcji możliwość dowolnej

interpretacji danych makro. W momencie gdy rynek dostaje złe dane makro

Reklama
Reklama

wskazujące na mniejsze podwyżki stóp procentowych, rentowność spada, a to

pomaga rynkowi akcji. Ocena co jest w danej chwili ważniejsze, czy niższe

stopy, czy zdrowa gospodarka, zależy głównie od panujących w danej chwili

nastrojów. Taka sytuacja powinna utrzymać się jeszcze nawet kilka miesięcy,

zanim ocena gospodarki nie stanie się bardziej klarowana (jak jest

Reklama
Reklama

zagmatwana pokazują ostatnie wypowiedzi Greenspana).

Z innych wiadomości w USA inwestorów bolał kolejny wzrost ropy (robi się

niebezpiecznie), oraz spadki General Motors, który może mieć kłopoty, by

wcielić w życie program oszczędności w opiece zdrowotnej swoich pracowników.

Wall Street Journal oszczędności rzędu 1 mld dolarów w tym i przyszłym roku

ocenił jako nierealne. To wystarczyło, by akcje przecenić o 2 procent. Dla

równowagi bykom pomagał sektor farmaceutyczny, gdzie przejęcia dokonywane

przez Pfizera podgrzały atmosferę.

Co na dzisiaj ? Standardowa formułka z ostatnich dni, czyli - dopóki na

rynku amerykańskim nie zobaczymy jakiejś mocnej przeceny, to praktycznie nie

ma on teraz na indeksy rynków wschodzących większego wpływu. BUX walczy już

z tegorocznym szczytem, a nasz rynek przed pójściem tym torem powstrzymują

dwie rzeczy. Pierwsza to unijny szczyt w Brukseli, gdzie ważą się losy

Europejskiej Konstytucji (już zatwierdzony "okres refleksji", czyli

faktyczne wstrzymanie ratyfikacji - Polska dalej się upiera na październik),

oraz unijnego budżetu. Media dokładnie opisują temat, więc nie zamierzam

wchodzić tutaj w szczegóły. Negatywny wynik budżetowych targów Polsce

oczywiście zaszkodzi, ale mam wrażenie, że na razie będzie to interesować

tylko inwestorów długoterminowych, a w krótkim terminie większe znaczenie

będzie mie poniżej prognoz. Analitycy oczekują, że

wzrosła o 3,3% w skali roku, a jeśli dane byłyby na przykład wyraźnie lepsze

od prognoz, to natychmiast byłoby to odebrane jako możliwy brak obniżek stóp

procentowych na czerwcowym posiedzeniu RPP, a w zamiast tego jedynie zmiana

nastawienia na łagodne. Oczywiście sporo jeszcze zależy od PPI, ale

pozytywna niespodzianka odnośnie produkcji przeceni rynek długu, a przecież

w krótkim terminie to właśnie hossa na tym rynku wspierała ostatni trend

wzrostowy na rynku akcji. Niektórzy mogą o odebrać jako pokrętną logikę, bo

przecież dobre dane o produkcji powinny być dla rynku akcji korzystne.

Zgoda, ale nie jeśli chodzi o przyszły tydzień gdy rynek będzie żyć w

niepewności co do decyzji RPP. Z amerykańskich danych poznamy dziś deficyt

obrotów bieżących o 14:30 (bez większego znaczenia dla rynków) i około 15:45

wstępny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan. Dane o tyle ciekawe,

że już za czerwiec. Oczekuję się wzrostu z 86,9 do 88,8 pkt. W podsumowaniu

powinienem podać jakiś kierunek na dzisiaj. Biorąc pod uwagę przebieg

wczorajszej sesji i perspektywę danych o produkcji dopiero na koniec sesji,

oraz nierozstrzygnięte sprawy unijnego budżetu, to należy zakładać, że z

wyborem kierunku kolejnego ruchu rynki wstrzymają się do przyszłego

tygodnia. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama