dolara. Argumentem strachu jest opublikowany na początku tygodnia
pięciokrotny wzrost nadwyżki handlowej Chin, a to powinno znaleźć negatywne
przełożenie na amerykański deficyt (analitycy nieoficjalnie oczekują już
57,5-58 mld).
U nas kluczem do sesji będzie aukcja obligacji 10-letnich DS1015 o wartości
1,8 miliarda złotych. W zeszłym tygodniu popyt był bardzo słaby, bo
rozgrzany rynek obligacji odstraszał zarządzających od kolejnych zakupów.
Teraz też są obawy, które zresztą podziela MF ustawiając ofertę bliżej
dolnego obszaru przedziału oferty (1,5 mld - 2,5 mld). Od zakupów mogą
odstraszać także wczorajsze dane, pokazujące że w maju Polska miała na
rachunku obrotów bieżących deficyt w wysokości 724 milionów euro. To spore
rozczarowanie, bo rynek oczekiwał nadwyżki 100 mln eur. Ale tutaj komentarza
mojego nie będzie, bo biorąc pod uwagę jednorazowe czynniki, oraz fakt
tradycyjnych gigantycznych rewizji danych, to wyciąganie wniosków z tych
publikacji (w krótkim terminie) jest bardzo niebezpieczne. Podsumowując - ze
strony USA impuls nie jest sam w sobie na tyle wystarczający, by pchnąć nas
wyraźnie na nowe szczyty WIG20 (2131,4 pkt). Wczorajsze zachowanie rynku
było jednak bardzo dobre i jeśli aukcja obligacji pokazałaby duży popyt i
rozpoczęła umocnienie złotego, to nie wykluczałby dzisiaj ataku na ten
poziom. Do wyników aukcji powinniśmy spokojnie falować w rytm Eurolandu w
pobliżu wczorajszego zamknięcia. MP