Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 22.07.2005 08:59

Bardzo bowiem nie lubię, gdy takie nadzwyczajne sytuacje wpływają na emocje

inwestorów. Trudno wtedy mówić o racjonalnym zachowaniu rynku. Ale taki to

już urok giełdy ... tak pisałem podsumowując wczorajszą sesję na GPW. To

samo uważam jeśli chodzi o sesję w USA. Oczywiście proszę nie zrozumieć, że

spadek rynku uważam za nieracjonalny, bo np. powinien rosnąć. Nie o to mi

Reklama
Reklama

chodzi. Chodzi o to, że wczoraj na rynku główną rolę grały emocje - wpływ

rewaluacji chińskiej waluty po pierwsze nie jest dla analityków taki

oczywisty, a po drugie nie jest tak prosto to przełożyć na poszczególne

spółki, jak wczoraj prezentowały to amerykańskie media.

Inwestorzy trochę ulegli tym interpretacjom i skoncentrowali się na

importerach chińskich towarów, jak np. Wal-Mart, którzy staną się teraz

Reklama
Reklama

mniej konkurencyjni. Zbyt proste by to było, gdyby kwestia juana dotyczyła

tylko tego sektora. Ale reszta jest trudniejsza w interpretacji.

Drugim czynnikiem straszącym wczoraj byki był wzrost rentowności obligacji,

w obawie przed zmniejszonymi zakupami ze strony Chin. Powtórzę, że od wielu

miesięcy ciężar finansowania amerykańskiego długu wzięły na siebie fundusze

hedgingowe i kwestia juana niewiele faktycznie tutaj zmienia, ale trzeba też

Reklama
Reklama

zauważyć, że w przypadku obligacji wczorajszy ruch był kontynuacją trendu z

ostatnich 3 tygodni. Tak samo jak w hossie wszystko jest interpretowane na

korzyść byków, tak wczorajsze informacje widziane były tylko jako

niekorzystne dla obligacji.

A wyniki spółek ? Przy juanie i Londynie zeszły na daleki plan. Jako

Reklama
Reklama

ciekawostkę można tylko wspomnieć, że 30 z 38 publikujących wczoraj wyniki

spółek z S&P500 podało wyniki lepsze od prognoz. Na poprzednich sesjach

dałoby to plusy na indeksach, niezależnie jak przegrzany byłby rynek. Teraz

uwaga inwestorów koncentrowała się na czym innym.

Tylko po sesji wróciła mania wyników, ale trudno się dziwić, gdy te

Reklama
Reklama

publikuje Microsoft i Google. Tu już wsparcia nie było. Nie będę zagłębiać

się teraz w szczegóły publikacji, a jedynie w jej efekty. Po sesji spółka

straciła 2%. To samo największa wyszukiwarka, która straciła 5,7% ze swojej

wartości, choć należy tutaj pamiętać o ogromnych wzrostach w ostatnich

miesiącach.

Reklama
Reklama

Jeśli chodzi o dane makro, to na LEI (lepsze od prognoz 0,9% vs 0,5

oczekiwane) nikt nie zwrócił uwagi po ostatnim pięciokrotnym spadku, a

indeks Philadelphia Fed był zgodny z oczekiwaniami rynku. Ciekawsze są

opublikowane wczoraj szczegóły ostatniego posiedzenia Fed - Ustalający

politykę monetarną członkowie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku zgodzili

się, że "dodatkowe zaostrzenie może okazać się konieczne", natomiast mieli

różne poglądy co do tego, ile podwyżek stóp procentowych będzie jeszcze

konieczne. (Reuters). Taki układ sugeruje, że rynek może mocno reagować na

kolejne dane makro, gdyż Fed nie ma jednoznacznego stanowiska i to właśnie

kolejne publikacje będą je kształtować. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama