Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 01.08.2005 08:58

Im dłużej trwała piątkowa sesja w USA, tym inwestorzy mieli więcej czasu na

analizowanie danych o PKB i tym więcej inwestorów dochodziło do wniosków, że

dane są rozczarowujące. Uzasadnienia z poprzednich komentarzy nie będę

przypominać. Bykom to jednak zdecydowanie przeszkadzało.

Drugim niedźwiedzim ciężarkiem była cena ropy. Cały tydzień kursy ropy rosły

Reklama
Reklama

i inwestorzy solidarnie to ignorowali, nawet czasami uznając to za pozytywną

wiadomość (jedynie) dla sektora paliwowego. W momencie gdy zmieniły się

nastroje, o drożejącej ropie (61$) przypomniała sobie reszta sektorów, a

serwisy zaczęły wspominać o wybuchach w BP, co na poprzednich sesjach

przeszłoby bez echa, a już na pewno bez wpływu na szerszy rynek.

Oczywiście piątkowa sesja nie oznacza, że amerykańskie indeksy zrobiły zwrot

Reklama
Reklama

i ruszamy do bessy. To nie była żadna przełomowa sesja. Zwykła korekta, nie

przekraczająca nawet 1% spadku z czteroletnich szczytów hossy. Byczych

impulsów Eurolandowi to nie dostarczy, ale trudno też mówić, że popsuje to

nastroje. Na tym etapie taki spadek uznawałbym za neutralny.

Z weekendowych ciekawostek brak jest decyzji prezydenta w sprawie górniczych

emerytur, ale jest za to do tego komentarz. "To jest bardzo trudna decyzja

Reklama
Reklama

dla prezydenta. Wszyscy jesteśmy zgodni, że górnicy powinni być

uprzywilejowani i wiemy, że są inne grupy zawodowe, które powinny mieć swoje

przywileje, ale przyjęcie tej ustawy dokonało się w sposób gwałtowny, a

powinny to być jednak rozwiązania systemowe" - zacytowała Szymanek-Deresz

PAP. Nie chcę ale muszę, czy chcę ale nie mogę ? Na odpowiedź jeszcze

Reklama
Reklama

poczekamy.

Dzisiaj czekamy też na indeks ISM. Indeksy NY Fed, Philadelphia Fed oraz

piątkowy Chicago PMI sugerują, że będzie to bycza publikacja. Chicago PMI

zamiast 55,0 wyniósł w lipcu 63,5. Do tego subindeks zatrudnienia wzrósł z

48,9 do 56,1. W przypadku ISM także właśnie ten subindeks może mieć tak

Reklama
Reklama

naprawdę największe znaczenie - w piątek mamy przecież kluczowy w USA raport

z rynku pracy. W zeszłym miesiącu subindeks zatrudnienia w ISM otarł się o

magiczną barierę 50 pkt. i wzrósł z 48,8 do 49,9. Teraz powinno być więcej.

Jak napisałem wyżej, sesję w USA traktowałbym na razie tylko jako korektę i

jej wpływ na rynki europejskie będzie neutralny. U nas też na otwarcie nie

Reklama
Reklama

powinny być fajerwerków. Należy obiektywnie zauważyć, że po piątkowej sesji

ustał byczy impuls z "window dressing", a nad rynkiem coraz mocniej wisi

widmo korekty, co zapowiadały także coraz większe oferty podaży na ostatniej

sesji. Rynek jest w takim stanie, że wystarczy kilkanaście minut mocnego

kupna, by natychmiast wprowadzić go w euforię. Euforii jednak oczekiwać nie

można (zresztą założeniem euforii jest zaskoczenie inwestorów). Ja na

początek tygodnia skłaniam się do małej korekty, lub co najwyżej

konsolidacji w okolicach ostatnich szczytów hossy. Przypominam, że w tej

kwestii mówię tylko o WIG20, a nie wyjątkowo o kontraktach, które dzięki

absurdalnej bazie mogą w czasie ewentualnej korekty zachowywać się mocno

nietypowo. Ogólnie rynek powinien falować w rytm danych makro, zmian na

węgierskim BUX i wyników spółek, z których jutro zaczyna BRE, a

najważniejsza będzie czwartkowa KGHM i piątkowe PEO. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama