Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 12.09.2005 09:33

Zaczynamy (z problemami technicznymi) tydzień, który choćby pod względem

ilości ważnych danych makro

będzie znacznie ciekawszy od poprzedniego. Można mieć nadzieję, że wraz z

bliskością szczytu sprawi to, że ponownie będziemy świadkami

ciekawych wydarzeń na rynku.

Reklama
Reklama

Piątkowa sesja w Stanach zakończyła się wzrostem wartości indeksów i łącząc

to z dobrymi nastrojami na naszym rynku mamy mieszankę, która powinna dać

pozytywne otwarcie na dzisiejszej sesji. Trend jest wzrostowy i jasno widać,

że próby łapania szczytu są obarczone sporym ryzykiem straty. Jest to tym

bardziej warte pamięci, że prawdopodobnie mamy jeszcze przed sobą falę

euforii rynkowej, która dla niedźwiedzi może okazać się bardzo przykra.

Reklama
Reklama

Liczenie na to, że wejdzie się na rynek dokładnie w punkcie przesilenia jest

liczeniem na niebywałe szczęście. Na rynek wypada spoglądać znacznie

trzeźwiej. Nie ma co liczyć na złapanie szczytu, ale należy mieć nadzieję,

że uda się zmienić nastawienie w możliwie najlepszym momencie. Kreślenie

szczytu hossy, jak pokazały lata 1994 i 2001 to proces, a nie kwestia

jednego dnia. Zmienność wtedy jest zabójcza, a nastroje zmieniają się

Reklama
Reklama

diametralnie niemal z dnia na dzień. Przeżyć w takim środowisku jest bardzo

trudno. Oczywiście można też pokusić się o przerwę w handlu w tym

newralgicznym momencie. Problem w tym, że nie wiadomo, kiedy on się pojawi.

Mimo wszystko łatwiej opuścić rynek, gdy ten zaczyna szaleć niż próbować

wstrzelić się w punkt.

Reklama
Reklama

Pisałem w "Weekendowej..." , że jest możliwe, że sierpniowa korekta była tą,

która poprzedzała silny wyskok cen, który mógłby zakończyć obecną hossę.

Znając taką możliwość warto obserwować rynek, czy właśnie nie wchodzi w

okres euforii. Obserwować, a nie działać. Teraz na działanie jest za

wcześnie. Ta euforia byłaby poważnym wstępnym sygnałem zbliżającego się

Reklama
Reklama

załamania, a skoro jej jeszcze nie ma, to pozostaje codziennie obserwowanie

zachowania cen względem poziomów wsparć.

Specjalnie opieram się na analizie wykresów, bo z pewnością w określeniu

szczytu nie pomoże nam analiza zmian w sferze makro. Zresztą i informacje z

tej sfery są w tej chwili skrzywione przez trwającą kampanię wyborczą. W tym

Reklama
Reklama

tygodniu poznamy wartość inflacji, ale i tak znaczenie będzie ona miała już

po wyborach, gdyż oczekuje się, że RPP we wrześniu nic już nie uczyni. To

dopiero w środę, gdy przeprowadzona zostanie także aukcja obligacji

20-letnich. Wcześniej zaś pojawią się ważne dane dotyczące gospodarki w USA.

Właściwie cały tydzień będzie z nie bogaty. Dziś jeszcze mamy spokój, ale

już jutro opublikowana zostanie dynamika cen produkcji sprzedanej oraz

wielkość deficytu w bilansie handlowym. W środę poznamy dynamikę sprzedaży

detalicznej oraz produkcji przemysłowej. Czwartek to oczywiście wnioski o

zasiłek, ale także inflacja na poziomie konsumentów i wskaźniki aktywności z

Nowego Jorku i Filadelfii. Na zakończenie tygodnia zapoznamy się w

wielkością deficytu na rachunku bieżącym w II kw. oraz wskaźnikiem nastrojów

konsumentów. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama