Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 15.09.2005 09:00

Przez pół sesji indeksy utknęły w konsolidacji na poziomie wtorkowego

zamknięcia. Dopiero druga część sesji przyniosła powolne osuwanie i

zamknięcie na sesyjnych minimach. Inwestorzy nie wytrzymali budującej się

presji podaży i z opóźnieniem zareagowali na raport amerykańskiej Agencji

Informacji Energetycznej.

Reklama
Reklama

Zapasy ropy nieprzetworzonej spadły w ubiegłym tygodniu o 6,6 mln baryłek

podczas gdy analitycy oczekiwali spadku jedynie 1,4 mln. W reakcji na te

dane inwestorzy zaczęli odważniej kupować kontrakty na ropę, a po skoku cen

o 1 $ sporo analityków zaczęło mówić o tym, że wrześniowa korekta ma się już

ku końcowi. W tej podgrzewanej atmosferze ropa wzrosła kolejnego dolara do

65,5$.

Reklama
Reklama

Większość inwestorów w Warszawie zapewne przełoży wzrost cen ropy na

korzystne notowania spółek paliwowych. Hossa na rynku ropy była pretekstem

do szturmu zagranicy na nasz parkiet, więc teraz wzrosty cen ropy nie są tak

jednoznacznie negatywne. Sporo w tym racji, ale tym razem zwróciłbym uwagę

na dwie rzeczy, które nie zachęcają do ignorowania spadku amerykańskich

indeksów i koncentrowania się na "korzystnym" wzroście cen ropy.

Reklama
Reklama

Wcześniejszej fali wzrostowej na rynku ropy towarzyszył spadek rentowności

amerykańskich obligacji. Pisałem o tym w Weekendowej i w dużej mierze było

tak, że to właśnie ten "tani" pieniądz zachęcił globalne fundusze do rynków

wschodzących, a ropa była jedynie świetnym do tego pretekstem. Tym razem

wczorajszemu wzrostowi cen ropy nie towarzyszy spadek rentowności, a wręcz

Reklama
Reklama

na zamknięcie amerykańskiej sesji mieliśmy nowe szczyty. Należy zaznaczyć

bardzo wyraźnie, że wszystko to nie są na tyle duże ruchy, żeby mogły

wywołać przepływ kapitałów globalnych funduszy. Warto jednak zwrócić uwagę

na tą tendencję i sygnały ostrzegawcze. Przy rosnącej rentowności rosnące

ceny ropy będą rynkom wschodzącym szkodzić, a nie pomagać. Należy też

Reklama
Reklama

zauważyć, że PKN mimo wrześniowej korekty na rynku ropy wczoraj zamknął się

na nowych historycznych szczytach. To chyba najlepiej pokazuje, że cena ropy

o wszystkim na GPW nie decyduje.

Z innych wydarzeń warto zwrócić uwagę na 4 letni nowy szczyt na Nikkei.

Dobry przykład tego jak bykom pomagają spokojne wybory (polityczne) oraz

Reklama
Reklama

techniczne formacje (na Nikkei od 2001 r. kształtowała się formacja

odwróconej głowy z ramionami). Dzięki wzrostom na japońskim parkiecie

kontrakty w USA trzymają się na NQ +2,5 pkt. i SP +1,5 pkt.

Na naszym rynku reakcja będzie nijaka. Taka jak cała wczorajsza sesja. Wyżej

wymieniłem zarówno pozytywne jak i negatywne czynniki jakie mogą wpływać

dzisiaj na warszawski parkiet. Wydaje się, że żadne z nich na razie nie

przeważą. Impulsem też nie będzie wczorajsza inflacja. Dane powyżej

rynkowego konsensusu w przypadku inflacji są danymi negatywnymi z punktu

widzenia rynku akcji, ale trwa bardzo silny trend wzrostowy. Na rynku hossy

inwestorzy często widzą tylko dobre informacje, a złe nie przykuwają

niczyjej uwagi. Do wywołania fali zakupów obligacji i kolejnego mocnego

impulsu na rynku akcji mogła wystarczyć inflacja na poziomie 1,3-1,4%. A do

rozczarowania, przy obecnych nastrojach i apetycie na ryzyko, dane muszą być

nie tylko słabsze, ale na tym etapie muszą być fatalne. Może rozrusza nas ta

amerykańska inflacja - CPI w USA poznamy o 14:30. Do tego czasu zakładałbym spokojną konsolidację przy szczytach. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama