Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 22.09.2005 09:01

Uwaga amerykańskich inwestorów koncentrowała się na rynku ropy i inaczej być

nie mogło. Pogodynki nie uspokajały inwestorów informacjami o zmniejszeniu

siły huraganu lub zmiany jego kierunku. Nic więc dziwnego, że im dłużej

trwała ta sesja, tym większy strach pojawiał się na parkiecie. Inwestorzy

zaczęli sobie zdawać sprawę, że trochę nieracjonalne podejście w przypadku

Reklama
Reklama

Katriny (droga ropa - brak podwyżek więc powód do wzrostów .... albo ....

zniszczone miasto - trzeba je odbudować i to są nowe inwestycje) nie może

być kontynuowane przy każdym kolejnym huraganie. Gdzieś jest granica i są

coraz większe obawy, że po kolejnych zniszczeniach zostanie przekroczona.

Indeksy spadły trzecią sesję z rzędu i atmosfera na giełdowym parkiecie

zaczyna być mocno nieprzyjemna. Notowania cen ropy przekroczyły wczoraj 68 $

Reklama
Reklama

a huraganowych obaw nie rozwiała (mało trafne słowo w obliczu huraganu)

publikacja przez EIA cotygodniowych danych o zapasach ropy. Zamiast

oczekiwanego przez analityków wzrostu 1,0 mln baryłek, było aż 323 tys.

baryłek na minusie. Ta sesja nie mogła skończyć się na plusach. Oczywiście

parę spółek też w tym pomogło, ale nawet ich nie wymienię, bo jak pamiętamy

w poprzednich tygodniach, kluczowy dla ustalenia kierunku był nastrój

Reklama
Reklama

szerokiego rynku, a nie rekomendacje czy wiadomości z drugorzędnych spółek.

Jeśli już, to takie informacje miały wpływ tylko na jedną sesję.

Warto zwrócić dzisiaj w USA uwagę na dane o 14:30. W zeszłym tygodniu

Initial Claims ogromnie rozczarowały (liczba wniosków o zasiłek dla

nowozarejestrowanych bezrobotnych) i było 398k. W tym tygodniu oczekuje się

Reklama
Reklama

wzrostu do aż 450k. Tym razem nie nazwałbym tego jako prognozy analityków,

ale pewnie bardziej adekwatnym słowem byłoby - szacunki. Źródłem niepewności

może być choćby tylko niedokładność zebranych danych w rejonach dotkniętych

Katriną.

Jeśli chodzi o nasz rynek, to dzisiaj mamy dość śmieszną i niewygodną

Reklama
Reklama

sytuacją dla analityków. Każdy niedźwiedź zauważy wczorajszy spadek w USA.

Faktycznie zapewne przełoży się to na otwarcie i nawet tak duża siła rynków

wschodzących jaką ostatnio oglądaliśmy, nie pozwala zignorować coraz

słabszego zachowania największego z giełdowych rynków. Zachowanie GPW na

ostatnich sesjach też nie wskazuje na aktualnie dużą odporność rynku na

Reklama
Reklama

takie impulsy. Ale z drugiej strony stoją byki, które przypomną, że źródłem

wczorajszych amerykańskich spadków jest cena ropy. A skoro tak, to znowu

można pompować PKN i pozostałe spółki związane z surowcami. Obawy o Ritę

spowodowały też kolejne obawy o gospodarkę, a to spowodowało mocne

odwrócenie spadków na rynku obligacji. Rentowność z wtorkowych 4,29 spadła

do 4,18. To rynkom wschodzącym bardzo pomaga. A przykładem tego niech będzie

choćby Brazylia (niezależnie jak egzotycznie to brzmi, czasami trzeba tam

spojrzeć), która po długim trendzie wzrostowym powoli zaczęła już wchodzić w

euforię (wczoraj +4,29%). W takim otoczeniu nie byłoby błędem ani

oczekiwaniem mocnej przeceny, ani silnego wzrostu. Ja dzisiaj sesji nie

odważę się prognozować. Rynek jest od dwóch sesji mocno niezdecydowany, a

szalę zwycięstwa może przechylić kilka funduszy. Szczególnie tych

zagranicznych, ale zgadywaniem byłoby mówienie czy dzisiaj uderzą na GPW (z

powodów wymienionych wyżej), czy będą biernie przyglądać się korekcie

wywołanej przez USA. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama