Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 05.10.2005 09:05

Wczorajsza słabość amerykańskich indeksów dj.gif Nasdaq.gif SP500.gif z

pewnością wpłynie na nasze notowania. Dramatu raczej spodziewać się nie

należy. W końcu u nas trwa hossa. Tu wyczulenie na słabe wiadomości jest

znacznie mniejsze. Prawdopodobnie sprawa skończy się na niższym otwarciu.

Co się stało w Stanach? Dlaczego tamtejsze kursy spadały? Zauważmy, że ten

Reklama
Reklama

spadek miał miejsce zarówno na rynku akcji, jak i ropy ropa.gif czy nawet

benzyny benzyna.gif Komentatorzy mogą mieć problem, bo ich pierwszoplanowy

winowajca nie realizuje założonego schematu. Nic bardziej mylnego. Okazuje

się, że mamy nowego winowajcę, a są nim ceny gazu ziemnego gaz.gif To one

przejęły teraz pałeczkę po rosnącej ropie, która już nie rośnie (nie zmienia

to faktu, że nadal jest wysoka i ma wpływ na zmiany zachodzące w

Reklama
Reklama

gospodarce).

Komentarze mówią o strachu rynku przed inflacją. Wczoraj przemawiał kolejny

przedstawiciele banku centralnego: (Dallas Fed) Robert Fisher oraz (St.

Louis Fed) William Pool. Pierwszy stwierdził, że Fed zmuszony jest do

kontynuacji prowadzonej obecnie polityki podwyżek stóp procentowych, by

zapobiec wzrostowi inflacji poza obszar tolerowany. Jakoś nie chce mi się

Reklama
Reklama

wierzyć, by rynek był na tyle zaskoczony taką wypowiedzią, by aż tak mocno

zniżkować. Przecież nie jest to żadna nowość i właściwie każde wystąpienie

któregoś z szefów poszczególnych banków rezerwy federalnej kończy się

konkluzją o konieczności podwyżek stóp. Potwierdza to rynek stóp

procentowych, który nie zanotował jakiś poważnych zmian rentownosc_10y.gif

Reklama
Reklama

Bykom nie pomogły niezłe dane o zamówieniach w przemyśle. Nie pomogły, bo

niezłe dane były właśnie oczekiwane. To, że zamiast +2 jest +2,5% nie jest

tu czynnikiem pobudzającym kupujących. Trzeba bowiem pamiętać, że dane te

ulegają znacznych wahań i pół procenta to nie jest wartość, która czyni

publikację znaczną niespodzianką.

Reklama
Reklama

My po wczorajszej sesji na przeczekanie mamy szansę na ponowną próbę

podniesienia cen. Wprawdzie początek notowań może być mało przyjemny, to

dalszy przebieg sesji może być już lepszy. Nowe rekordy nie są wcale

wykluczone. Czy zostaną utrzymane, to już zależy od rozgrywających. Tego nie

jestem w stanie przewidzieć. Wczoraj sobie odpuścili. Jeśli dziś będzie

Reklama
Reklama

podobnie to skończymy dzień spadkiem. Pozostaje śledzić aktywność rynku na

bieżąco. Podobnie jak wczoraj, także dziś mamy mało ważnych publikacji.

Dopiero na koniec naszej sesji w USA pojawi się raport o planowych

zwolnieniach oraz wartość wskaźnika ISM dla usług. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama