Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 06.10.2005 08:58

Co tu dużo gadać. Sesja w Stanach była fatalna. Spadek trwał niemal od

samego początku sesji i został właściwie przerwany przez zakończenie

notowań. W efekcie wykresy indeksów wyglądają mało obiecująco dj.gif

Nasdaq.gif SP500.gif Mamy tu bowiem poziomy nie widziane od czasu liczonego

w miesiącach. Poprzełamywane zostały niektóre linie trendu. Wymowa

Reklama
Reklama

techniczne jest chyba jednoznaczna.

Zabawne jest to, że spadkowi cen na rynku akcji towarzyszy spadek cen na

towarach, które niedawno były obwiniane za każde nawet najmniejsze

osłabienie rynku akcji. Zarówno cena ropy ropa.gif jak i benzyny benzyna.gif

wczoraj traciły na wartości. Rynek dojrzał? Rynek zawsze jest dojrzały. Czy

dojrzeli więc komentatorzy? Hmmm. Zmienili obiekt ostrzału. Teraz na

Reklama
Reklama

pierwszym planie jest cena gazu ziemnego gaz.gif Ta trzyma się wysoko i mamy

winowajcę.

W komentarzach przewija się wątek straszenia napięciami inflacyjnymi w

ostatnich wystąpieniach szefów poszczególnych banków rezerwy federalnej.

Mówi się o jastrzębich wypowiedziach. Przyznam, że zaskakuje mnie to

zaskoczenie. Podejrzewam, że spadki mają z tymi wypowiedziami mało

Reklama
Reklama

wspólnego. Komentatorom może to wystarczy, bo mają kolejną ofiarę do bicia.

Faktycznie jednak o zagrożeniu inflacją nie mówi się przecież od wczoraj. W

każdym komunikacie po posiedzeniu FOMC mowa jest o napięciach inflacyjnych.

Cały czas motyw inflacji przewija się w wystąpieniach A. Greenspana. Gdzie

tu miejsce na zaskoczenie? Zdaniem analityków rynek dopiero teraz zaczął

Reklama
Reklama

tego słuchać?

Zostawmy jednak przyczyny. Faktem jest, że wczorajsza sesja w USA pogłębi i

tak nie najlepsze nastroje po końcówce notowań na naszym rynku. Nie będzie

dla nikogo zaskoczeniem, jeśli zaczniemy notowania od spadku. Sądząc po

ostatnich wydarzeniach może on wynieść nawet kilkanaście punktów. Jedno jest

Reklama
Reklama

pewne - zaczniemy kolejną luką bessy Kontrakty.gif Indeks.gif Myślę, że

popyt poradzi sobie z nią jeszcze dziś. Co do wczorajszej to jest to mało

prawdopodobne. Moje nastawienie jest nadal prowzrostowe, choć zaczynam się

zastanawiać, czy to już nie jest TA korekta, która miała poprzedzać

wyznaczenie właściwego szczytu. Na początku tygodnia przypuszczałem, że

Reklama
Reklama

pojawi się ona po weekendzie. Przypomnę, że TA korekta może przynieść spory

spadek, który może uruchomić część narzędzi średnioterminowych. Niemniej

nadal sądzę, że faktyczny szczyt jest jeszcze przed nami. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama